08.07.2015

Capitulo 44


Rozdział dedykuję Crazy D. ♥

     Moja uwaga wyostrzyła się, gdy zobaczyłam dokąd zmierzamy. Kobieta stojąca obok Kenedy, gdy kątem oka zauważyła Blanco, odwróciła się twarzą w jego stronę. 
     Poczułam jak przedramię mojego ukochanego zesztywniało pod moimi palcami w chwili, kiedy ich spojrzenia się spotkały. Od razu wiedziałam dlaczego. Kimkolwiek była ta dziewczyna, była głęboko zakochana w Jorge'u. Miała to wypisane na twarzy. Jej nieziemsko błękitne oczy mówiły same za siebie. 
      Jej piękno było powalającego. Tak wyszukane, że aż nierealistyczne. Jasne włosy, gęste i kręcone sięgały jej do ramion. Sukienka miała ten sam chłodny odcień co jej oczy. Jej skóra była naturalnie opalona na złoty kolor, a ciało smukłe, o perfekcyjnych liniach.
     - Blair - przywitał ją, a naturalna chrypka w jego głosie stała się jeszcze wyraźniejsza. 
     Puścił mnie i chwycił jej dłonie. Zabolało. 
     - Nie mówiłaś, że wracasz. 
     - Nie chciałam Ci mówić o tym przez telefon. To miała być niespodzianka - kąciki jej ust uniosły się, tworząc niewielki uśmiech. 
     W tamtym momencie czułam się niepotrzebna, zbędna. Myślałam, że jestem jedyną kobietą, z którą szatyn chce na prawdę być. Ale patrząc na tą dwójkę, miałam wrażenie, że nic poza nimi się nie liczy. Musiałam przyznać, że pasowali do siebie. Razem tworzyli niesamowitą parę. Poczułam ukłucie zazdrości. Całkowicie ignorowali obecność innych ludzi, a moją w szczególności, przez co czułam się fatalnie. Co ja sobie myślałam? Że będę tą jedyną? Zamknęłam oczy, wybuchając gorzkim śmiechem. 
     Mój śmiech najwyraźniej przypomniał szatynowi o mojej osobie, bo puścił dłonie blondynki i przyciągnął mnie do siebie. 
     - Blair, to jest Martina. Martina, to jest Blair, moja była dziewczyna.
     - Przyjaciele Jorge'a są moimi przyjaciółmi - powiedziała z uśmiechem.
     - Mam nadzieję, ze dotyczy to także jego dziewczyn - jej uśmiech nieco zbladł.
     - Zwłaszcza dziewczyn - wycedziła. - Pozwolisz, że porwę go na parkiet. Tak dawno z nim nie tańczyłam.
     - Oczywiście - mój głos, o dziwo, był spokojny. 
      Ja wręcz przeciwnie. W środku cała wrzałam z emocji, głównie negatywnych. Jorge wziął Blair pod ramię i odszedł z nią w stronę tańczącego tłumu, zostawiając mnie w towarzystwie Kenedy. Cała sytuacja była niezwykle krępująca. Dziewczyna, stojąca obok mnie, wyglądała na mocno zdołowaną. 
     Przyjrzałam się jej uważniej i wtedy zrozumiałam skąd ta nowa fryzura. Blair miała prawie identyczną. Jedyną różnicą było to, że włosy Kenedy były idealnie proste. O dziwo, współczułam jej. 
     Stałyśmy chwilę w ciszy, wymieniając niezręczne spojrzenia, gdy w końcu postanowiłam się odezwać:
     - Do twarzy ci w nowej fryzurze. 
     Spojrzała na mnie, zaciskając mocno usta. Jednak po chwili westchnęła z rezygnacją i przeczesała je palcami.
     - Dziękuję, ale Jorge pewnie tego i tak nie zauważył. I nie zauważy od kiedy ona postanowiła wrócić.
     - Nie rozumiem. 
     - Mówię o Blair - przyjrzała się badawczo mojej twarzy. - To ty nie wiesz co pomiędzy nimi było. Ona i Jorge byli o krok od zaręczyn - wyszeptała.
     - Nie wiedziałam o tym - odparłam, kręcąc głową. 
     Czułam jak cała energia ze mnie wyparowuje. Okłamał mnie. Mówił, że nie bawi się w związki. Że jestem jedyną kobietą, która może liczyć na zaangażowanie z jego strony. Że nigdy wcześniej z żadną nie był.
     - Kiedy w końcu Jorge miał się zdecydować na ten krok - ciągnęła - Blair zerwała z nim i uciekła z bogatym francuzem do Europy - nie wiem dlaczego, ale w tym momencie przyszedł mi do głowy Clement. Czy to dlatego Jorge tak bardzo go nienawidzi? Bo to on ukradł mu dziewczynę? - Ale ich związek nie potrwał długo. Po kilku tygodniach postanowili się rozstać. Blair długo zwlekała z powrotem. Ale jak widać w końcu postanowiła wrócić, naprawić swój błąd i spróbować jeszcze raz. Matka Jorge'a ma jej to za złe. Jednak jego ojciec nadal ją uwielbia, dlatego podczas twojego pobytu w ich domu, mogłaś odnieść wrażenie, że woli ciebie niż mnie. To jednak tylko gra. Jego faworytką jest nasza kochana blondi. Za to Ruggero nie przepada za żadną dziewczyną swojego brata. Oprócz ciebie. 
     Poczułam jak krew odpływa mi z twarzy. Na myśl przychodziło mi jedno - to wszystko było niczym jakiś chory konkurs. Każdy z członków rodziny Blanco ma swoją faworytkę. Wyboru może jednak dokonać tylko Jorge. Jak na razie jestem na przegranej pozycji. 
     Skierowałam spojrzenie w stronę parkietu - mężczyzna mojego życia w mocnym uścisku, wirujący z kobietą, którą musiał kiedyś kochać. Zraniła go i od tego czasu nie jest zdolny do miłości. Ale teraz wróciła i pragnie go odzyskać.
     Skręcało mnie z zazdrości, gdy widziałam ich przytulonych do siebie. Ona roześmiana z rękoma zarzuconymi na jego szyję, nachylała twarz jak najbliżej jego, a on trzymał dłonie niebezpiecznie nisko na jej plecach. Nawet ze mną tak nie tańczył. Wtedy przypomniałam sobie o tajemniczych telefon. Pewnie były od niej. 
     Odwróciłam od nich wzrok i ponownie dzisiejszego wieczoru przyjrzałam się Kenedy. Stała obok mnie w milczeniu i podobnie jak ja przed chwilą przypatrywała się tańczącej parze. Widoczne na jej twarzy przygnębienie było równie wielkie jak moje, co uświadomiło mi, jakim zagrożeniem dla mojego związku może stać się Blair. Czy przez ten cały czas na prawdę marzył tylko o niej? Czy to ona spowodowała, że nie dopuszczał do siebie zbyt blisko innych kobiet? 
     Chciałam stąd wyjść. Po prostu odwrócić się na pięcie i wyjść. Chciałam, żeby Jorge uświadomił sobie, że zniknęłam. Żeby poczuł potrzebę ruszenia za mną, znalezienia mnie. Chciałam, aby odczuł chociaż odrobinę tego bólu, który ja czułam, wywołanego przez wyobrażenie, że czułam się niepotrzebna. 
     Nagle ktoś dotknął mojego ramienia. To była Kenedy. 
     - Powinnaś usiąść. Jesteś bardzo blada - wiedziałam, że oddycham zbyt gwałtownie, a mój puls niebezpiecznie przyspieszył. 
     - Masz rację - przytaknęłam i skierowałam się w stronę naszego stolika, zostawiając ją samą. 
     - Czyż oni nie wyglądają wspaniale? - podsłuchałam rozmowę dwójki przypadkowych osób. - Idealnie się do siebie dopasowali. 
     Ucisk w żołądku sugerował mi, że mogli rozmawiać o Jorge'u i Blair. Nie chcąc tego dłużej słuchać, przyspieszyłam.        

***

     - Tu się schowałaś. 
     Uniosłam wzrok na stojącego nade mną Jorge'a. Oczywiście Blair nadal była uwieszona jego ramienia i po raz kolejny musiałam zobaczyć, jak efektownie wyglądają jako para. Byli po prostu niewyobrażalnie piękni. 
     Blondynka usiadła obok mnie, a Jorge pogładził mój policzek koniuszkami palców. 
     - Idę tylko po drinki. Zaraz wrócę. 
     - Bardzo się cieszę, że cię poznałam, Martino - powiedziała, gdy tylko szatyn zniknął nam z oczu. Miałam wrażenie, że nie mówiła tego szczerze. - Jorge tyle mi o tobie opowiadał.
     - Nie zdążył chyba za wiele powiedzieć. Nie było was tylko chwilę. 
     - Rozmawiamy ze sobą niemal codziennie - uśmiechnęła się, a ja dostrzegłam w jej uśmiechu cień złośliwości. - Jesteśmy przyjaciółmi od dawna. 
     - Słyszałam, że byliście nawet więcej niż przyjaciółmi - zadrwiłam, kręcąc głową. 
     Blair zareagowała na ten komentarz grymasem niezadowolenia, a mnie przyszło do głowy, że zamierzała ukryć przede mną prawdę o niej i o moim szefie. Zastanawiałam się czy to była wyłącznie jej decyzja czy może robiła to na prośbę Blanco'a. A może oboje zdecydowali, że nie powinnam się o tym dowiedzieć? Skąd brały się te wszystkie gierki i tajemnice, jeśli rzekomo nie mieli nic do ukrycia?
     - Tak, masz rację - przyznała z wyraźną niechęcią. - Ale to było tak dawno temu. 
     - Nadal go kochasz - to nie było pytanie, jednak blondynka postanowiła na nie odpowiedzieć. 
     - Tak. 
__________
Witam was w środowy poranek :D
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał ♥
Poznajecie nową postać - Blair.
Oj namiesza dziewczyna :D