10.08.2014

Capitulo 6

  
    
       - Co ja sobie wyobrażam? To ona tu wparowała i myślała, że może wszystko. Ja jej tylko powiedziałam, że cię nie ma i nie może wchodzić do twojego gabinetu. Następnym razem zapraszaj swoje panienki gdy jesteś w biurze, albo w ogóle ich tu nie przyprowadzaj - powiedziałam na jednym wydechu.          
     Zostawiłam go i pojechałam windą na dół. Wyglądał na zszokowanego. Chyba nie sądził, że się mu postawię. I dobrze. Niech nie myśli, że może mną pomiatać. Przysługują mi przecież jakieś prawa.
     Gdy już znalazłam się na parterze, skierowałam się do wyjścia. Musiałam pooddychać świeżym powietrzem. Może świeże to nie za dobre określenie. Czasami tęsknie za moją małą rodzinną miejscowością. Ten spokój, brak przepychu, każdy się znał, nikt nie musiał udawać. To było niepotrzebne. Tu, w mieście nie wiesz, czy ktoś kogo spotkasz, jest taki na co dzień, czy tylko udaje. Pełno tu tych co udają tych z "wyższych sfer" a tak na prawdę są tacy jak ty i nic ich nie wyróżnia.
     Stałam tak chwilkę, gdy ktoś zasłonił mi oczy.
     - Zgadnij kto to - szepnął mi do ucha. Uśmiechnęłam się delikatnie.
     - Diego... - wyszeptałam. Opuścił ręce, po czym odwrócił mnie twarzą do siebie.
     - Witaj piękna. Nie było cię rano.
     - Zaspałam - odpowiedziałam zmieszana. Zaśmiał się pod nosem.
     - Nie martw się, nikomu nie powiem. Ale musisz dla mnie coś zrobić - popatrzyłam na niego z ciekawością - pójdziesz ze mną na bankiet - wyszeptał.
     Zaskoczył mnie. Lubiłam go, ale czy na tyle, by pójść z nim? Jorge na pewno już miał z kim iść. Wystarczy, że kiwnie palcem, a już ma w czym wybierać. Znowu to dziwne uczucie. Martina! Nie możesz być zazdrosna!
      - Dobrze - zgodziłam się. Nie wiem jednak dlaczego. Bo tego na prawdę chcę, a może dlatego, żeby Jorge był zazdrosny. Chociaż nie ma o co. On i tak mnie nie lubi...
      - Będę u ciebie o siódmej. Podaj mi tylko swój adres - zapisałam mu go w telefonie. Nie rozmawialiśmy długo, ponieważ każdy musiał wrócić do swoich obowiązków.
      Niespiesznie wróciłam na moje stanowisko. Mój - wybuchowy i zmieniający co chwilę humor -  szef rozmawiał z kimś przez telefon. Usiadłam na moim fotelu. Do końca dnia nie wezwał mnie do siebie. Gdy wybiła druga zabrałam moje rzeczy, musiałam jeszcze zanieść mu tą durną kartkę.
      Akurat stał odwrócony tyłem. Po cichu wślizgnęłam się do jego gabinetu. Położyłam kartkę na biurku, po czym równie cicho wyszłam. Szybkim krokiem ruszyłam do windy, nie mówiąc mu nawet dowidzenia. Gdy już się za mną zamknęła, odetchnęłam z ulgą. Wróciłam do domu.
   
***

     Bankiet. Dzisiaj. Westchnęłam. Idę z Diego. W co ja się wpakowałam? Gdybym się z nim nie umówiła mogłabym w ogóle nie iść. Ale musiałam się zgodzić, żeby Jorge był zazdrosny. Owszem, Diego mi się podoba, ale nie tak ja on. Wystarczy, że go raz zobaczę, a miękną mi kolana. Gdy na mnie spojrzy cała drżę. Tego wszystkiego nie ma przy Diego. Ja mu się chyba bardzo podobam. Nie chcę go zranić. A teraz daję mu nadzieję. Co ja zrobiłam?
     Ubrałam czarną sukienkę, sięgającą mi do połowy uda. Była obcisła, z koroną u góry. Wysokie czerwone szpilki oraz małe kolczyki. Nie chciałam się zbytnio malować, więc przejechałam tylko mascarą po rzęsach, usta pomalowałam błyszczykiem. Włosy delikatnie pokręciłam.Gdy byłam gotowa, przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam całkiem nieźle. Usłyszałam dzwonek do drzwi. To pewnie Diego. Zabrałam jeszcze małą torebkę zawieszaną na ramię i poszłam otworzyć. 
     - WOW - powiedział, gdy mnie zobaczył. Poczułam, że się rumienię.
     - Nie przesadzaj, ty też wyglądasz bardzo dobrze - miał na sobie szare spodnie, białą koszulę, czarny krawat oraz marynarkę w tym samym kolorze. Włosy miał zaczesane do tyłu. 
     Zamknęłam drzwi. Ruszyliśmy w stronę jego samochodu. Po chwili byliśmy już na miejscu. W drzwiach stał ochroniarz, który sprawdzał zaproszenia. Wyciągnęłam moje. Pokazałam mu je. Weszłam do środka. Bankiet znajdował się w jednym z tutejszych hoteli. Sala była ogromna. Mężczyźni mieli na sobie garnitury, kobiety zjawiskowe sukienki. W końcu sali ujrzałam Jorge. Na jego widok moje serce zamarło, by po chwili zacząć bić w szybkim tempie. Myślałam, że oszaleję. Wszyscy tu byli na czarno bądź szaro. On zdecydował się na kolor granatowy. Wyglądał oszałamiająco. 
    Posmutniałam, gdy zobaczyłam u jego boku Mercedes. Blondynka miała na sobie czerwoną sukienkę. Wyglądała o wiele razy lepiej niż ja. Nie mogłam się z nią równać. Nie chcąc dłużej na nich patrzeć, pociągnęłam Diego'a na parkiet, znajdujący się po lewej stronie.
    Przetańczyliśmy kilka piosenek, cały czas się śmiejąc. Dobrze czuję się w jego towarzystwie, nie ma tego niepotrzebnego skrępowania. 
    Nagle poczułam na sobie czyjeś dłonie i nie były to dłonie Diego'a.
    - Odbijamy - ktoś wyszeptał mi do ucha. Wszędzie rozpoznam ten głos. Zamarłam. Spojrzałam na mojego obecnego partnera. Nie był zły. Odwróciłam się. Tak jak myślałam stał tam Jorge i jego śliczna blondynka. Spoglądała na mnie morderczym wzrokiem. Chyba jej się nie podoba, że je "chłopak" będzie tańczył z inną. 
     Jorge wziął mnie w objęcia, pozostawiając Mercedes i Diego samych. Przycisnął mnie mocno do siebie. Moje ciało chciało być jeszcze bliżej niego, serce nierównomiernie biło, w miejscach, w których mnie dotykał czułam przyjemne pieczenie i te dreszcze. Jego oddech pieścił moją twarz. Robiło mi się coraz bardziej gorąco. 
      - I jak ci się podoba? - zapytał niskim, uwodzicielskim głosem.
      - Moożee być... - wyjąkałam.
      - Tylko może? - zaśmiał się cicho. Jak ja kochałam ten uśmiech - zaraz będzie jeszcze lepiej - wyszeptał wprost do mojego ucha, po czym zaczął wodzić nosem w stronę moich ust. Gdy już tam dotarł, złożył na nich delikatny pocałunek. Cała zesztywniałam.
      - Rozluźnij się - powiedział wprost w moje usta. Zaczął jeździć swoją jedną dłonią po moich plecach, drugą głaskał mnie po policzku. Znowu mnie pocałował. Tym razem poddałam się przyjemności. Jego usta były takie miękkie. Wiedział jak doprowadzić kobietę do szaleństwa. Słodkiego szaleństwa.

czytasz = komentujesz  
     

20 komentarzy:

  1. Szczęka mi opadła...
    Pocałował ją.. a co z Mercedes czy jak jej tam xd ?
    "Wiedział jak doprowadzić kobietę do szaleństwa. Słodkiego szaleństwa." - jakie piękne ^^
    cudowny rozdział *.*
    Kocham <3
    Życzę weny i czekam na next :3
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On nie przejmuje się uczuciami innych. Niby jest z Mercedes, ale ma pełno panienek na boku. Ale tego to ona nie widziała, była zajęta odpędzaniem od siebie Diego xD

      Usuń
    2. Diego ? huhuhu no nieźle ^^
      i co Viola będzie kolejną panienką ?

      Usuń
    3. No tak jakby. Ale ona będzie się długo opierać ;)

      Usuń
  2. Wspaniały rozdział!
    I dobrze mu Tini powiedziała na początku.
    Ooo idzie z Diego na bankiet.
    Na razie on jest lepszy od Jorge.
    Końcówka jest przesłodka.
    Martina Ty idiotko on Cię wykorzystał!
    Ale on ją pocałował na oczach Mechi?
    Już widzę jaką awanturę mu zrobi.
    Ale Tini mogła go odepchnąć.
    W końcu ona wie, że Jorge ma dziewczynę, która na nich patrzy.
    Życzę Ci dużo weny i czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Mechi tego nie widziała, ale jeszcze coś podobnego zobaczy ;D

      Usuń
  3. Boski !
    O Viola mu się postawiła, a jego zamurowało :D Oby tak dalej :) Idzie na bankiet z Diego. I odbijany ;) Całuje ją na oczach Mercedes ! Czyli albo on nie jest z Mercedes albo się z kimś założył. Wolałabym tą pierwszą wersję :D Pocałowali się *-* Już czekam na następny rozdział ;***
    Kocham Cię <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza wersja jest jak najbardziej prawdziwa, bo Jorge nie bawi się w związki :D
      Ja też kocham <33

      Usuń
  4. Rodzi się Jortini ! <3 ale powiem szczerze że w od dawna mam zajawka na Dietini/Dielette. ♥ Ale Ty dobrze piszesz wiec czytam sobie:* świetny rozdział <3 zapraszam do siebie : recuerdo-que-yo-soy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaaaaaaa.... Zbuntowana Violka - lubię to ^^ Diego u Cb taki kochany, że... Ugh... Zezwalam na Dielettę *o* I Violcia taka sexy ^^ I beso Leonetty <3 W Leośku się chyba co nieco zazdrości obudziło ^^ Ale ogólnie czuję, że to może być jakiś zakład? Albo sen? Nie wiem, ale nie będzie z tego nic dobrego ;/ Niech Vilu się tak łatwo temu matołkowi (co ja piszę?!) nie daje! ;3 A może Mercedes to nie jego dziewczyna? Tylko zakochana w nim przyjaciółka? *o* Nie wiem sama xD Wspomożesz? ;* Jestem bardzo ciekawa nexta <3 Tu końcówka so romantic <3 Przesyłam buziaki ;*
    Katarina
    P.S. Zapraszam do siebie ;3
    http://love-story-of-leon-y-violetta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polubiłam go ostatnio (Diego'a) ;D Już mi tak nie przeszkadza. Zakład? Sen? Dobrze kombinujesz. Nic dobrego? Czy ja wiem? Zależy jak na to patrzeć. A Mercedes to jego "panienka na pokaz". Jorge to kobieciarz, więc jedna to za mało ;D On nie bawi się w związki.

      Usuń
    2. No ja właśnie też ;3 Na początku go nienawidziłam, a teraz go na serio lubię <3 Dobrze? To jedno z tych? Czy coś podobnego? Może miała zwidy? xD ;3 Och ten naughty Jorge ^^ No nic... Czekam na nexta <3

      Usuń
  7. Boskie, boskie, boskie.! No i do tego ten pocałunek na końcu. <3 Najlepsze jest chyba to, że Jorge niby jest tym " gnojkiem " ale jednak to jego chamstwo jest strasznie uwodzicielskie <3 Czekam na kolejny
    A i strasznie spodobał mi się Diego

    OdpowiedzUsuń
  8. Ahw. Pocałował ją! Bosz chcę więcej, więcej więcej! Plosse <#
    Pozdrawiam i życzę weny <33
    http://lonelygirl-fanf-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja kochana Kama sie rozkręca :D Naprawdę piękny rozdział .Kiedy to czytam , wyobrażam sobie jak to piszesz , jak myślisz co napisać dalej .

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz, to dla mnie wiele znaczy ♥ ♥
Każdy z nich motywuje mnie do pisania kolejnych rozdziałów :**
Czytasz = komentujesz
Im więcej komentarzy tym szybciej rozdział <33