.jpg)
- Leon, idziesz? - zapytała mnie Francesca. Odwróciłem głowę w jej stronę.
-Tak - odparłem i znowu spojrzałem na drzewo za którym krył się Diego. Jednak ku mojemu zdziwieniu już go tam nie było. Może mi się tylko przewidziało?
Violetta
Jak nudno w tym domu. Nie wytrzymam do poniedziałku. Jak dobrze, że jest już środa. Chociaż może nie tak dobrze. Nie lubię śród. Jest to środek tygodnia, a w tym dniu jakoś zawsze mam najwięcej zajęć. Jednak dzisiaj mam małą odmianę. Dla mnie jest to nie na rękę. Brak czegoś do zrobienia oznacza NUDĘ.
Siedziałam sobie na kanapie oglądając jakiś bezsensowny serial, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Taty nie było, bo wyjechał, Olga była w szkole, a Ramallo... W sumie to nie mam pojęcia gdzie on się podziewa. Byłam sama w domu, więc poszłam otworzyć.
Otwierając drzwi zamarłam.
- Niespodzianka! - krzyknęli moi przyjaciele. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.

Gdy mój chłopak upewnił się już, że jestem cała zamknął mnie w mocnym uścisku.
- Tęskniłem - wyszeptał głaszcząc mnie po plecach.
Jeszcze chwilę tak postaliśmy po czym udaliśmy się w stronę domu. Wchodząc ujrzałam całą paczkę, która siedziała na kanapach, głośno się z czegoś śmiejąc. Na stoliku leżał dzbanek soku pomarańczowego wraz ze szklankami, miski z chipsami, paluszki i wiele innych słodkości. Skąd oni wiedzieli gdzie to jest? Ugh... Nieważne. Podeszłam do nich trzymając Leona za rękę.
- Dziękuję, że tu wszyscy przyszliście.
- Nie ma za co. Stęskniliśmy się za tobą - powiedziała Camila.
- Ale chyba nie długo będziemy się zbierać - zmarszczyłam brwi na słowa Maxiego.
- Właśnie - zaczęła Francesca - damy wam trochę prywatności gołąbeczki - mrugnęła do mnie, na co się zaczerwieniłam.
Opowiadali mi co się działo w Studiu podczas mojej obecności. Okazało się, że wyjeżdżamy na Karaiby. Jak się cieszę. Oby tylko tata się zgodził.
I dowiedziałam się, że mój porywacz przez pewien czas nie będzie chodził do naszej szkoły, ponieważ jest na wymianie. Dziewczyna, którą przysłali jest przyjaciółką Leona. Zajmuje się ona naprawą motorów na torze, na którym trenuje mój chłopak. Nie wiem dlaczego, ale chyba jestem o to trochę zazdrosna. O Larę oczywiście, nie o wymianę.
W sumie to niezły pomysł z tą wymianą. Przy najmniej nie będę widywać Diego'a przez pewien czas. Moi przyjaciele posiedzieli u mnie jeszcze godzinkę i o osiemnastej zgodnie oznajmili, że muszą wracać do domu. Leon jako jedyny został i pomógł mi zanieść brudne naczynia do kuchni. Kiedy już skończyliśmy udaliśmy się do mojego pokoju.

- Co się stało?
- Widziałem dzisiaj Diego'a chowającego się za drzewem przed twoim domem - Zamilkł na chwilę, lecz po chwili kontynuował - uważam, że on znowu coś knuje.
- Przytul mnie - wyszeptałam. Podszedł do mnie i mnie objął - Leon ja się boję. Nie chcę znowu spędzić w zamknięciu kilku dni - kilka łez wypłynęło z mojego oka. Chłopak otarł je opuszkiem palca.
- Nie martw się. Ja cię obronię.
Staliśmy tak przez jeszcze kilka minut po czym powiedziałam, że chce mi się już spać. Leon wziął mnie na ręce po czym podszedł do łóżka. Odsunął kołdrę po czym delikatnie mnie na nim położył. Chłopak ułożył się obok mnie mówiąc, że jak tylko zasnę wróci do domu. Wtuliłam się w jego tors i momentalnie zasnęłam.