Usłyszałam pukanie do drzwi. Spojrzałam na zegarek. Dziewiąta. Trochę pospałam. Wstałam z łóżka i poszłam otworzyć. W drzwiach stał mój chłopak.
- Dzień dobry - powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha.
- Cześć - odwzajemniłam uśmiech.
- Mam tak tu stać? Czy może mnie wpuścisz? - zapytał rozbawiony
- Wejdź - Leon szybkim krokiem powędrował w stronę mojego łóżka. Usiadł na nim. Poszłam w jego ślady i już po chwili siedziałam obok niego.
- Słuchaj... Może tak byśmy się dzisiaj gdzieś wybrali? Sami? - pokiwałam głową - na przykład pojechalibyśmy na Paradise Island - kontynuował ożywiony - moglibyśmy popływać jachtem. I słyszałem, że jest tam oceanarium, w którym można pływać z delfinami.

- Jaki? - zapytał podejrzliwie.
- Po wycieczce zabierzesz mnie na lody - wybuchnął śmiechem.
- Ależ oczywiście - Patrzyliśmy na siebie nic nie mówiąc. W pokoju panowała cisza. Jednak nie była to jedna z tych niezręcznych cisz. Po prostu rozumieliśmy się bez słów. Nagle przypomniało mi się co miałam mu wyjawić. Zdecydowałam, że będę szczera.
- Leon, zanim pójdziemy... ja... ja muszę ci coś powiedzieć - zaczęłam. Byłam lekko podenerwowana. Już miałam wyjawić mu, że spotkałam się z Jorgem, który prawdopodobnie coś do mnie czuję, gdy usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
- Spodziewasz się kogoś?
- Nie - odparłam z godnie z prawdą - otwarte - zawołałam.
Drzwi powoli się uchyliły. Ujrzałam Jorge'a. Momentalnie zbladłam.
- Violetta, kim on jest? - zapytał zdziwiony, a jednocześnie zdenerwowany Leon.
- Cześć! Jestem Jorge. A ty to...?
- Leon. Chłopak Violetty - dodał z naciskiem.
- Widać marny z ciebie chłopak - prychnął - skoro twoja dziewczyna lgnie do innego - powiedział ze złośliwym uśmieszkiem na ustach.
- Ja wcale do ciebie nie lgnę - rzuciłam oburzona. Dlaczego on tak kłamie? Nie mogę w to uwierzyć. No ładnie, nie ma co.
- Może przesadziłem. Ale i tak wczorajszy dzień spędziłaś ze mną, a nie z nim - mówiąc to patrzył z pogardą na Leona.
- Violetta? Co to ma znaczyć? - zapytał mój chłopak już mocno wytrącony z równowagi - albo wiesz co nie chce wiedzieć. A co do mojej propozycji, to już nieaktualne - powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami.
- Zadowolony? - popatrzyłam na Jorge ze łzami w oczach - Wynoś się - krzyknęłam i wyrzuciłam go z pokoju. Zaczął się tłumaczyć lecz ja nie chciałam go słuchać.
Zalana łzami rzuciłam się na łóżko. Cały dzień w nim przeleżałam. Płacząc. Nie poszłam na kolejne przedstawienie tłumacząc, że jestem chora. Przyjaciele do mnie co chwilę zaglądali. Jednak nie chciałam nikogo widzieć. W tej chwili wolałam zostać sama. Francesca przyniosła mi obiad. Nie tknęłam go. Nie byłam głodna. Chciałam tylko leżeć i płakać. Wszystko się posypało. Nie warto zwalać winy na Jorge. To również moja wina. Mogłam przecież od razu, po tym jak chłopak zaprosił mnie na plażę, powiedzieć Leonowi gdzie i z kim wychodzę. Ale ja musiałam się z tym kryć. Już nigdy go nie odzyskam.
_____________________________
No to macie, kolejny beznadziejny rozdział.
Dziękuję wam za te wszystkie obserwacje i komentarze <ale tylko za te szczere> Kocham was ♥
A dzisiejszy rozdział dedykuję Underworld ;)
Czytając jej komentarze, głupi uśmieszek nie schodzi mi z twarzy :D
Dziękuję ci za to, że dalej chcesz czytać te moje beznadziejne wypociny :P