03.08.2014

Capitulo 4

     
   
      Wstałam jak zwykle o siódmej. Wyszykowałam się, po czym ruszyłam do firmy. Będąc na właściwym piętrze podeszłam do mojego biurka, włożyłam torebkę do szuflady, po czym włączyłam komputer. Mojego szefa jeszcze nie było. W sumie to dosyć często go nie ma. Trochę mi przykro. Lubię na niego patrzeć. Te jego zmysłowe ruchy, dźwięczny głos i to mrowienie ciała gdy przebywa blisko mnie. Czyżbym coś do niego czuła? Przecież to niedorzeczne. Znam go od kilku dni. To chyba za wcześnie, prawda?
      Podoba mi się. Nie wiem czy istnieje na tym świecie kobieta, która by nie podzielała mojego zdania. Ale czy to coś więcej? Nawet jeśli, to mam przechlapane. Bo przecież on nawet mnie nie lubi. Owszem, wczoraj przyjaźnie się uśmiechał, ale to było jednorazowe. Większość czasu jest w stosunku do mnie chłodny. Ciekawe czy każdą kobietę tak traktuje.
      Moje rozmyślania przerwał dźwięk windy, wskazujący, iż zatrzymała się na tym piętrze. Wstałam gotowa przywitać się z Jorge'm, lecz zamiast niego ujrzałam równie wysokiego mężczyznę. Był szczupły, miał na sobie ciemne dżinsy, zwykłe trampki i starannie wyprasowaną koszulę. Czarne jak atrament włosy okalały mu twarz. Mocno zarysowane usta, prosty nos oraz intensywnie czekoladowe oczy, które wpatrywały się we mnie z ciekawością.
     - Cześć - powiedział. Miał całkiem miły głos.
     - Cześć.
     - Jestem Diego i przyniosłem pocztę - podał mi pokaźny stosik listów.
     - Martina sekretarka pana Blanco - przedstawiłam się.
     - I jakie wrażenia? - zapytał uśmiechając się przyjaźnie.
     Chciałam powiedzieć, że jest cudownie, gdyby nie pan "uroczy", ale ugryzłam się w język.
     - Może być, to dopiero mój drugi dzień - odparłam wymijająco.
     - Jorge daje w kość co? Nie martw się, on tylko tak strasznie wygląda - zaśmiał się melodyjnie. Był bardzo miły. Myślę, że mogę go polubić. Zaczęłam śmiać się razem z nim.
     - Wybierasz się na sobotni bankiet? - zapytał po chwili.
     - Nic nie wiem na ten temat.
     - Nie dostałaś jeszcze zaproszenia? - zamyślił się na moment - Ty jesteś Martina Stoessel? - pokiwałam głową - twoje zaproszenie znajduje się u mnie w biurze. Wcześniej nie wiedziałem kto to i nie mogłem go dostarczyć. Jutro z samego rana ci je przyniosę. Teraz niestety muszę już iść, do jutra.
     - Pa - pomachałam mu.
     Był bardzo uprzejmy. Mój pierwszy kolega z pracy. Był nawet całkiem przystojny, chociaż nie mógł równać się z Jorge'm. Nikt się z nim nie równał. Był zbyt idealny. Choć to niemożliwe. Musi mieć jakieś wady. A no tak, ten jego charakterek.
     - Dzień dobry - podskoczyłam na krześle, słysząc ten melodyjny baryton. Spojrzałam na niego. Szybko wstałam.  Znów otulała go czerń marynarki, którą uzupełniały stonowane szarości koszuli i krawata. Jak zwykle wyglądał niewiarygodnie dobrze. Co czuje ktoś o tak bajecznym wyglądzie? Byłam pewna, że gdziekolwiek się pojawił wywoływał sensację.
     - Dzień dobry - odpowiedziałam po chwili. Przez chwilę myślałam, że widzę na jego twarzy cień uśmiechu, lecz chyba to było zwykłe wyobrażenie. Poszedł do swojego biura. Przypomniałam sobie o poczcie. Wzięła je do ręki po czym pomaszerowałam w jego stronę. Stał odwrócony tyłem, wpatrywał się w panoramę miasta. Położyłam stosik listów na jego biurku.
     - Masz ochotę na kawę? - zapytałam cicho.
     Odwrócił się powoli w moją stronę. Przesunął spojrzeniem po mojej sylwetce. Lekko się zarumieniłam. Odwróciłam wzrok.
     - Z chęcią.
     Czym prędzej wyszłam z pomieszczenia. Było tam za gorąco. Podeszłam do ekspresu stojącego po lewej stronie mojego biurka. Trochę się pomęczyłam zanim udało mi się go załączyć. Nie używałam nigdy wcześniej takiego drogiego sprzętu. Gdy kawa była gotowa wzięłam kilka saszetek cukru oraz łyżeczkę, po czym mu ją zaniosłam.
     - Dziękuję, usiądź proszę.
     Opadłam na krzesło. Starałam się usiedzieć spokojnie w miejscu, byłam bardzo zdenerwowana. On cały czas stał. Patrzył na mnie tym swoim intensywnym, świdrującym spojrzeniem. Zaczęły mi się pocić ręce. Wytarłam je o brzeg spódniczki.
     - Przez kilka następnych dni, nie będziesz miała za dużo do zrobienia - zaczął. - Jeśli chciałabyś wcześniej wrócić do domu, nie będę miał nic przeciwko. Prosiłbym cię tylko, żebyś dokładnie zapisywała kto i po co dzwonił, po czym zostawiała mi tą kartkę na biurku. Możesz wracać dwie godziny wcześnie. Klienci zwykle dzwonią rano.
      Pokiwałam delikatnie głową. To mi się nawet podobało.
     - Jadłaś dzisiaj coś?
     - Nie - powiedziałam cicho.
     - W takim razie chodźmy - zamrugałam powiekami.
     - Dokąd?
     - Na obiad.
     Podniosłam się. Przepuścił mnie koło drzwi. Ruszyłam w kierunku windy. Byłam świadoma jego obecności. Sposób w jaki się poruszał. Ta zwierzęca zwinność i arogancka powściągliwość. Przez całą drogę szedł obok mnie. Nie rozmawialiśmy.
      Nacisnął przycisk parteru. Drzwi windy zaczęły się zamykać. Ruszyliśmy na dół. Jak już mówiłam, od bliskości jego ciała mrowiła mnie skóra. Było tu jeszcze bardziej gorąco niż w jego gabinecie. Poczułam jak miękną mi nogi. Mój oddech stał się tak samo nierówny, jak uderzania serca. Poczułam między nami niewytłumaczalne przyciąganie. Nie patrzałam na niego. Gdybym to zrobiła, zemdlałabym z wrażenia. Już i tak było mi słabo.
      Kiedy winda nareszcie stanęła, niemal odetchnęłam z ulgą. Ruszyłam do przodu. Nie musiałam spoglądać za siebie, żeby wiedzieć, że Jorge idzie za mną. Wyszliśmy na zewnątrz. Pociągnął mnie w lewą stronę. Restauracja do której mnie zabrał znajdowała się zaledwie kilka budynków od firmy.
      Usiedliśmy przy jednym ze stolików obok okna. Kelner przyniósł nam karty. Nie wiedziałam co wybrać, wszystkie tu było takie drogie. Spojrzałam na mojego towarzysza. On również na mnie patrzył. Poczułam jak moja twarz robi się czerwona pod wpływem jego intensywnego spojrzenia. Nagle jego wzrok powędrował na kogoś, kto znajdował się za mną. Jego twarz rozświetlił uśmiech.
      - Jorge, kochanie - usłyszałam cieniutki głosik wydobywający się z kobiety, stojącej tuż za mną.

_______________
Witam z rozdziałem 4 ;D Coś często je dodaję.
Ale jak piszecie tyle wspaniałych komentarzy, to aż chce się pisać.
Oby tak dalej ;) 
Wiele osób chce aby Martina zaczęła się ubierać wyzywająco. Zastanawiałam się trochę nad tym i mam pomysł kiedy mogłabym to wykorzystać. Możecie się domyślić, że będzie to na bankiecie.
Dzięki wam mam na niego pomysł, dziękuję <333
Jesteście kochani :***
Do następnego Ś. ♥

8 komentarzy:

  1. Cudowny ^^
    Uuu poszli na obiad *.* ciekawa co to za kobitka na końcu ... xd
    Miły Diego hmm ale nikt nie dorówna Jorge ^^
    Życzę weny i czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski !
    O wspólny obiad :)
    Jorge ma kogoś ?
    Może tylko udają parę hehe :D
    Czekam na kolejny rozdział ;***
    Pozdrawiam <333

    OdpowiedzUsuń
  3. Zabiję! No weź! Jak Ty tak możesz?! Po prostu mam fioła na punkcie tego opowiadania! xD Rozdział?! Dup! I nagle po prostu czytam! WTF?! Sama siebie nie ogarniam... Ale to przez Ciebie! ;p Martina poznała Diego ^^ Nie jestem jego mega fanką, ale ostatnio go polubiłam ;3 I teraz jak on jest taki miły to daję zezwolenie na ich bycie razem - nie wierzę w to co piszę - nie no wierzę xD ;* Uuuuu.... Będzie wyzywająco <333 Kocham Cię <333 Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! Niech Jorge sobie popatrzy ^^ I niech jeszcze jak pozna dziewczynę Jorge'a to się wkurzy, ale tego nie pokaże i potem niech zacznie kręcić z Diego ^^ I niech jakoś z nim przyjdzie na bankiet/imprezkę i będzie taka sexy, a Jorge zazdrosny ^^ I potem do pracy też niech chodzi ubrana tak wyzywająco ^^ Jak chcesz napisz na GG to potworzę jakieś stylizacje na Polyvore i może Ci się jakaś spodoba ;3 Zrobię to z chęcią <33 Ale nie ogarniam tego kochana Jorge'a O.o Raz taki miły <333 Raz się drze ;/ WTF?! Kaśka debil nie czai xDDD I jeszcze ta jego sweetaśna dziewczyna przyszła i on się szczerzy ;/ Grrr -,- Czekam na nexta i mam nadzieję, że będzie szybko <333
    Przesyłam buziaki ;(
    Katarina

    OdpowiedzUsuń
  4. NIENAWIDZĘ!
    Tego,że jesteś takim geniuszem.
    Naprawdę.Musisz?
    Jorge jaki zwierzak,taki ponętny,taki przyciągający,taki sprytny.
    Taki kobieciarz.
    O mój borze (tak,to umyślnie),chyba mdleję.
    Tylko boję się,że jak ubierzesz ją tak wyzywająco,to byczek się tam na nią rzuci :I Troszczę się tylko.
    On ma zaburzenia osobowości.To dlatego się boję o Tini.Może być niebezpieczny-uzbrojony w nienaganną sylwetkę i piękne oczy.TO TAKIE HYPNOTAJZING.I niech to coś,co śmie się odzywać na samym końcu rozdziału,drażni moje oczy jak najdłużej.Lubię wolno rozgrywającą się fabułą.Z paniami o piskliwych głosach na czele.Jestem masochistą,ej.Poza tym,to gratuluję komentarzy i w ogóle.Ponad 20,wow,uszanowanko.Życzę dużo weny,bo się chyba przyda.
    U mnie dodanie rozdziału się przeciągnie,więcej w notce na blogu :I
    http://hell-hounds-lair.blogspot.com/
    Pozdrawiam Ciebie bardzo mocno C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się <3 Popieram <3
      Ale niech tam się na nią rzuca *o*
      Ona będzie cwana i mu nie da ^^
      Niech się w nim wzbudzi trochę zazdrości ^^
      Że taka śliczna nie jego ;c
      Że będzie miał taką w pracy i nic nie będzie mógł zrobić ^^
      Ja i te moje pomysły -,- ;3

      Usuń
    2. Ten wrodzony sadyzm X"D

      Usuń
    3. Haha :D
      A ten głosik na końcu pojawi się jeszcze nie raz ;) Jorge będzie miał pełno panienek, ale to ona będzie taką "na pokaz".
      A z tym rzucaniem się na siebie mi się nie spieszy :D Chociaż niedługo zaczną się rozdziały z jakimś małym pocałunkiem...

      Usuń

Dziękuje za każdy komentarz, to dla mnie wiele znaczy ♥ ♥
Każdy z nich motywuje mnie do pisania kolejnych rozdziałów :**
Czytasz = komentujesz
Im więcej komentarzy tym szybciej rozdział <33