12.04.2015

Capitulo 40

     
Rozdział dedykowany Jorgista Forever ♥

     - Daj spokój, Martina, nie obrażaj się - zachichotał cicho, pociągając mnie do pionu. Chwycił w talii i przytulił do siebie, abym mogła utrzymać równowagę. 
      Nie byłam w stanie sobie przypomnieć czy kiedykolwiek wcześniej słyszałam chichot mojego chłopaka. Mówiąc szczerze, zszokował mnie tym. Mi niestety w ogóle do śmiechu nie było. Szybko odsunęłam się od niego.
     - Teraz "nie obrażaj się"? - prychnęłam. - Kilka godzin temu zachowywałeś się jak obcy. Krzyczałeś na mnie, a ja tak na prawdę nic nie zrobiłam.
     - Przepraszam - jego ramiona ponownie oplotły mnie mocno jakby bał się, że mu za chwilę ucieknę. 
     Westchnął, ukrywając twarz w moich potarganych włosach. Również westchnęłam i niepewnie do niego przylgnęłam. Jego nastrój wciąż mnie dekoncentrował. Zmieniał się co kilka chwil i to mnie w nim najbardziej irytowało. Ale nie potrafiłam się na niego dłużej gniewać. 
     Potrzebowałam go jak powietrza. Był najważniejszą osobą w moim życiu. Tak bardzo chciałam mu wyznać ile dla mnie znaczy, że kocham go całą sobą. Jednak bałam się. Bałam się, że przestraszy się tych wszystkich uczuć i mnie zostawi.
     - A teraz mi powiedz, co zrobiłaś z ręką - powiedział, odsuwając mnie minimalnie od siebie, aby móc zobaczyć mój opatrunek.
     Ujął delikatnie mój nadgarstek i uniósł, dokładnie go oglądając. Zadrżałam, gdy tylko mnie dotknął. Nie mogłam uwierzyć, że wciąż tak silnie na mnie działa. 
      - Wypadek - szepnęłam, unosząc niepewnie drugą dłoń. 
     Przesunęłam opuszkami palców po jego policzku, na którym widniał seksowny, kilkudniowy zarost. Szatyn pod wpływem mojego dotyku przymknął powieki, rozchylając delikatnie swoje pełne wargi, które aż prosiły się o moją uwagę. 
       Wspięłam się na palcach i przybliżyłam usta do jego twarzy. Przejechałam językiem po jego rozchylonych ustach, pieszcząc je dokładnie. Jęknął i zatopił palce w moich włosach, przyciągając moje usta do jego. 
       - Może byśmy pojechali do mnie? - wychrypiał, pomiędzy pocałunkami.
       - Nie mam nic przeciwko.

***

      - Wchodź - rzucił i pociągnął mnie w głąb mieszkania, w którym ostatni raz byłam przed wyjazdem do jego rodziców. - Chcę, żebyś tu dzisiaj przenocowała.
      - Nie mam nawet swoich ubrań. Nie mówiąc o innych rzeczach...
      - Potrzebujesz jedynie szczoteczki do zębów - powiedział, uśmiechając się szelmowsko. -  Mam jedną nieużywaną w łazience. A ubraniami się nie martw. Wpadniemy do twojego mieszkania rano i wtedy się przebierzesz. Spać możesz w jednej z moich koszulek - przyciągnął mnie do siebie i oparł podbródek na czubku mojej głowy. - Bardzo chciałbym, żebyś ze mną została, Tini. 
       - Ja też bym tego chciała. Potrzebuję być blisko przy tobie - powiedziałam, rozpinając guziki jego koszuli. Gdy już z wszystkimi się uporałam, wsunęłam pod nią dłonie i zaczęłam pieścić jedwabną skórę twardych pleców. - Potrzebuję także prysznica.
     Z twarzą przy moim włosach głęboko wciągnął powietrze. 
     - Lubię gdy pachniesz brzoskwinią. To mój ulubiony owoc, zaraz po truskawkach.
     Mimowolnie wyobraziłam sobie jak karmi mnie truskawkami maczanymi w czekoladzie. Na moich policzkach mimowolnie pojawił się rumieniec.
     Szatyn prowadził mnie przez salon i duży, przestronny hol, którego ściany pokryte były obrazami jakiś nowoczesnych artystów. Minęliśmy białe drzwi, prowadzące do pokoju, w którym spałam ostatnio. Spojrzałam na niego zdziwiona. Szliśmy do innej sypialni. Jego sypialni.
     - Mam spać z tobą? 
     - A nie chcesz? - zapytał, unosząc jedną brew w geście zaskoczenia.
     - Oczywiście, że chcę. Po prostu myślałam, że tak jak poprzednim razem, spędzę noc w pokoju gościnnym.
     - Tylko, że teraz jesteśmy parą. Nie pozwolę byś spała w innym miejscu niż moja sypialnia - powiedział stanowczo, otwierając przede mną drzwi.
     Poprzednim razem gdy tu byłam, nie miałam okazji zajrzeć do jego pokoju. Czułam się jakbym spoglądała w głąb jego prywatności, którą bardzo chciałam poznać, jednak on nie dawał mi otwartej furtki. Doszło do mnie, że wciąż o nim tak niewiele wiem. 
      - Łał! - Aż sapnęłam, gdy zapalił światło. 
     Pierwszym meblem, jakie od razu rzuciło mi się w oczy było przeogromne łoże wykonane z mocno ciemnego drewna. Część ściany za łóżkiem pokryta była beżową pikowaną skórą, a cała reszta miała szary odcień. Inne dwie ściany zajmowały ogromne okna z widokiem na Buenos Aires. Czy w każdym pomieszczeniu należącym do niego muszą być takie okna? Jego biura, pokój gościnny sypialnia...
     Jednak musiałam przyznać, że widok był oszałamiający. Poza łóżkiem, znajdował się tu puchaty dywan, dwie szafki nocne i ogromny okrągły żyrandol wykonany z czarnych i białych szkiełek. Nie było tu zbędnego przepychu, dominowały stonowane kolory, a ja i tak nie mogłam poskromić mojego zachwytu. Podeszłam do łózka i przejechałam opuszkami palców po nakryciu - jasnoszarej kołdrze z dwoma białymi pasami na górze. 
     - Ładnie tu - stwierdziłam.
    Szatyn, nic nie mówiąc, wszedł za drzwi, których wcześniej nie zauważyłam. Po chwili wrócił z powrotem do pokoju. W rękach niósł dwa ręczniki. Położył je na łóżku i przeniósł wzrok na moją twarz. Jego spojrzenie przepalało mnie na wskroś.
      - Dobrze jest mieć cię tutaj - powiedział, podchodząc bliżej. 
      Uniósł mój podbródek, by pocałować mnie w nos. - Zostawię ci na łóżku T-shirt. Będę czekał w salonie - po tych słowach wyszedł z pomieszczenia, zostawiając mnie samą.
       Podniosłam ręczniki i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i włożyłam na siebie jeden z jego T-shirtów, który dla mnie przygotował. Był przyduży i tak cudownie pachniał. Nim. Chyba mu go nie oddam. 
     Dołączyłam do Jorge'a w salonie. Stał obok kanapy. Przebrał się w szare jedwabne spodnie od piżamy, które wisiały nisko na biodrach. Poza tym nie miał na sobie nic. W kominku płonął niewielki ogień, a na stoliku płonęło kilka świec w kolorze kości słoniowej. Ich złote płomyki oraz ogień w kominku stanowiły całe oświetlenie pokoju. 
     Odchrząknął z zakłopotaniem, a na jego twarzy pojawił się chłopięcy uśmiech, tak bardzo sprzeczny z dojrzałą seksualnością jego ciała. Stałam jak zahipnotyzowana, chłonąc każdy szczegół jego pięknej twarzy.
      - Staram się odgadnąć co może sprawić ci przyjemność.
      - Ty sprawiasz mi przyjemność - powiedziałam, idąc w jego kierunku. 
      - Co chciałabyś zjeść? 
      - A co proponujesz?
      - Tosty? - zaczęłam się niekontrolowanie śmiać z jego słów. 
      - To nie jest jakieś wytworne danie – prychnęłam.
      - Daj spokój – machnął ręką. – Umiem coś tam gotować, ale prawie nigdy tego nie robię. Nie mam czasu na to, zazwyczaj coś zamawiam.
      - No to rób te tosty, a ja popatrzę.
      - Chcesz coś do picia? Może coś mocniejszego? - zapytał, wchodząc do eleganckiej kuchni.
      - Nie znam się na alkoholach - odparłam zgodnie z prawdą, siadając powoli na kręconym białym krześle przy wyspie, a szatyn w tym czasie otworzył swoją szafkę pełną dużo procentowego asortymentu. 
       Założyłam nogę na nogę i z łokciami opartymi o barek, obserwowałam tył Jorge'a. Jego plecy były całkowicie odsłonięte. Miałam ochotę dotykać je, najdłużej jak tylko mogłam. Przygryzłam dolną wargę.
     - I co widzisz coś zadowalającego? - wymruczał, gdy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że był już odwrócony twarzą do mnie.
     Moje policzki zrobiły się szkarłatne, a wzrok uciekał przed jego badawczym spojrzeniem niebieskich oczu.
     - Czyli uważasz, że jestem seksowny, zgadłem? – zaśmiał się i puścił mi oko. Jęknęłam zażenowana. 
     - Rób te tosty - usiadłam na blacie i zakryłam twarz włosami, aby zasłonić rumieńce.
     - Do twarzy ci z rumieńcami - odparł z rozbawieniem. 
     Odebrałam od niego kieliszek i wypiłam zawartość za pierwszym razem. Skrzywiłam się. Mocne. Od razu daje o sobie znać. 
     - Może lepiej będzie jeśli dam ci coś innego.
     - Ty możesz, a ja nie? Myślisz, że nie potrafię pić? - palnęłam.
     Podniosłam głowę. W jego oczach zauważyłam tajemniczy błysk, przez który nagle zrobiło mi się gorąco. Podszedł do mnie powoli i stanął pomiędzy nogami, patrząc na mnie z góry. 
     - Tego nie powiedziałem - wyjął kieliszek z mojej ręki i odłożył go na blat. - Darujmy sobie tą kolację i chodźmy z powrotem do mojej sypialni - chwycił moją dłoń i pociągnął mnie za sobą do jego pokoju. 
     Gdy tylko przekroczyliśmy próg, Jorge dosłownie rzucił się na mnie, przyciskając moje ciało do ściany. Jęknęłam, zaskoczona jego nagłą brutalnością. Pieścił moje wargi, zmysłowymi ruchami sprawnego języka. Rozchyliłam wargi, pozwalając mu na więcej. 
      Jego ręce błądziły po moim ciele. W końcu chwycił skraj mojej koszulki i rzucił ją na ziemię. W tym momencie zadzwonił jego telefon.
___________
Tak wiem, wieje nudą.
Ale to chwilowe (mam nadzieję), tak jak związek naszej Jortini :D
Nie rozpisuję się ♥
Kocham Was ♥
PS: przepraszam, że ostatnio rozdziały pojawiają się co dwa tygodnie, ale jest to spowodowane nadmiarem nauki :( Mam nadzieję, że wybaczycie.

28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Rozdział fenomenalny.
      Jorge zachowuje się jak baba w ciąży xD
      Chyba że fakt. w niej jest.... Hmm....
      Odwala do końca...
      Martina się tak szybko dała xD
      I przeprosić i zaciągnąć do łóżka.. Nie ładnie Jorge. Miałeś robić tosty a ty po prostu chciałeś ją...
      Juz wiemy po co chciałeś jej towarzystwa xD
      Jorguś mały chłopczyk :D
      I telefon przerwał zabawę....
      Czy to zawsze musi być telefon? Chociaż raz nie może to być na przykład e-mail?
      To ja będę oryginalna i u siebie tak zrobię że przerwie im mail. A co się będę bawiła w powtarzanie?

      ♡♥♡Czekam na next♡♥♡
      Kocham,
      Crazy D.
      *Dawna Martina Comello*

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Śliczna ! Skarbie !
      Jak to jest, że pierwszy raz od ... zawsze weszłam komuś w ' spis rozdziałów ' i przeczytałam całą historię od początku ! Nigdy tak nie robiłam, bo jestem tak nierozgarniętą osobą, że pasuje mi co jest pod ręką.
      Czytam twojego bloga i nie wierze że można odczuwać emocje bohaterów w realu !
      Normalnie dla ciebie takie BRAWA ! ^^

      jestem tu od ... jestem tu nowa i naprawdę mogę stwierdzić że twoje pisanie ma przyszłość ! :D

      Mam nadzieje że posłuchasz Cioci Oliwii i będzie coś tym robić, bo zmarnować taki talent to grzech ! ~.~

      A co do rozdziału !

      Jeeeej - ja wolę pokłóconą Leonette; która śni o sobie, tęskni dniami i nocami ale żadna z nich nie zadzwoni ! :)
      Co nie oznacza, że nie mogą się pomiziać od czasu do czasu ! ^^

      Kocham Cię i twojego bloga ♥ czekam na więcej !

      I fajnie by było gdybym dostała miejsce ! ^^

      Może w dla odmiany wpadniesz do mnie ? Było by mi miło ! ^^

      bemyhero-leonetta.blogspot.com !

      Usuń
  3. Wspaniały :D
    Powiedz mi proszę, dlaczego jak czytam tak gdzie mówi Jotge czuję motylki i mrowienie?
    Kurde myślałam, że mi już to przeszło...
    Kocham twojego blogaaaaaaa!!!!!!!!!!!
    Jak to związek Tini i Jorge jest chwilowy???!!! :0
    Na pewno żartujesz z nas :D Taa ja już cię zanm :)))
    Nie moge się doczekać nexta

    L

    OdpowiedzUsuń
  4. 🐺🐱🐭🐶🐹🐰🐸🐯🐨🐻 no.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, shit!
      Przepraszam, że nie wróciłam pod poprzedni naprawdę, mam tak samo jak ty strasznie dużo nauki do tego treningi i blog i wszystko na raz, masakra.
      Jesteśmy w tym samym wieku i się rozumiemy więc mam nadzieję, że mi wybaczysz.
      Rozdział przecudny tak samo jak poprzedni <3
      Jorge i Tini się pogodzili ojej <3
      Przeprosił, zmartwił się o nią gdy zobaczył rękę, zabrał ją do siebie bo chciał spędzić z nią więcej czasu, dał jej swoją koszulkę, zaprowadził ją do swojej sypialni i przy tym wszystkim prawił jej takie słodziaśne komplementy i ja się nie dziwię, że ona nie potrafi się na niego długo gniewać bo ja też chyba bym nie mogła! I na koniec jeszcze przypieczętowali to no! Także rozdział zajebisty jednym słowem.
      Tylko zastanawia mnie ten telefon, kto to, co to, po co i dlaczego. Ale nie będę snuła domysłów, dowiem się raczej w najbliższym rozdziale.
      Więc czekam na kolejną perełkę Twojego autorstwa <3
      Lecę oglądać Miasto Kości po raz 163829263898739101 he he
      Kocham Jace'a i Clary tak samo jak tutaj Jorge i Tini <3
      Kocham Cię mocno,

      Rosalie ❤

      Usuń
    2. Hyyyy !
      Uwaga ! Wykryto fana Darów Anioła ?
      Jej ♥

      Usuń
    3. Tak bardzo fan <3
      Kocham tooooooooooooooooooooooooooo :3
      5?

      Rosalie

      Usuń
  5. xxxxxxx
    Wielbię KW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 omomomo 7-7

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perfekcyjne zajęcie miejsca by: Werkaa :>
      Ale serio Wielbię Kubola <3 hahahaha :> ( taka faza)

      Rozdziałek Fenomenalny♥♥
      Nie wolno Ci tak mówić, dla mnie był bardzo ciekawy i fajnie się go czytało, nie "wiał nudą" jak to ty ujęłaś :) dla mnie super! Taki "na luzie" :>

      Dobrze, że nie pokłóciłaś Jorga i Tini!!!!!! Masz szczęście! :D <333
      Już prawie były by seksy, a tu dupa.
      Telefon - standard ;-; już się przyzwyczaiłam ;cc
      Violka nie zna się na alko ;ooo hahahaha xD dobra nie smiejmy sie hah xD

      Wybacz kochana, że tak krótko, ale czas mnie goni :(
      Następnym razem będzie dłuższy:*
      Czekam na next i kocham <333

      Werkaa

      Usuń
  6. Wreszcie skomentuję "w terminie"! :D Szkoła to zło - możliwe, że wszędzie to piszę, ale im więcej osób wie, tym lepiej :D
    OMG Jortini ♥
    Ostatnio mam jakąś dziwną fazę (a nigdy nie miałam!)
    Takie mocne rzeczy chce Jorge pić xD No i kurde tostów nie zrobiłam i na kolację nic nie ma :/
    Telefony takie magiczne urządzenia *-* Przeszkadzają Jortini.
    Ale odwołując się do twojej notki - DLACZEGO CHWILOWY?
    Teddy ma fazę na Jortini to chcą jej zabrać, no co za świat ;( Teraz mnie ciekawi jak mogliby się rozstać, ach. Miłość w powietrzu xD Amor en el aire. Dobra, może trochę odwala i od rzeczy :D
    Czekam na 41.! Mam nadzieję, że ta chwila nie trwa do tg rozdziału :D
    Teddy
    PS Chyba podkochuję się w Jorge *-* (wydało się)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz talent!!!!!!!!Czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny czekam na next dawna Viola Verdas teraz Ania nieważne

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny!
    Zadedykowałaś mi rozdział *-* Kochana jesteś, wiesz?
    Dziękuję Ci więc za tą dedykację, rozdział jak zawsze wspaniały ;D
    Nie wieje nudą, czasami po prostu jest spokojnie ^^
    Związek Jortini jest chwilowy? Już ich planujesz rozdzielić? Uważaj bo powoli przestajesz być taka kochana chyba się z tym pośpieszyłam xD
    Jorge zachichotał <3 I jeszcze ją przepraszał :3
    I to jak ją do siebie zaprosił i mówił, że fajnie jest mieć ją tam o jejku ;3 I ty chcesz mi ich rozdzielić? No ja po prostu nie mogę, ty też nie możesz :P
    Tak wszystko przygotował bo chciał ją zadowolić i te tosty hahahaha XD
    No, ale przynajmniej się starał ;)
    Wiesz co? Jak już ich rozdzielisz to mam nadzieję, że długo bez siebie nie wytrzymają i połączysz ich szybko razem :) Takie moje marzenia.
    Całują się, rozbierają. Taka scena i tacy by byli później szczęśliwi, a tu jego telefon ehh.
    No nic pozostaje mi czekać na kolejny rozdział ;*
    Kocham Cię <333

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam!
    Och czy zawsze muszę zepsuć powitanie? Wygląda na to, że tak. Przed chwilą, gdy tak spokojnie przeglądałam sobie bohaterów. Zaświtało mi, że kiedyś już u Ciebie byłam! Nie skomentowałam, bo miałam fazę na przeglądanie bohaterów. I, że nie pamiętałam tego! Odstawmy moją sklerozę na bok i przejdźmy do rozdziału. Kobitko! Nie wieje nudą i napisało Ci to większość osóbek u góry, (wyprzedziły mnie). Ty słuchaj uważnie, piszesz lekko i swobodnie (to chyba to samo). W każdym razie zapewniam Ci, że piszesz lepiej niż byś mogła. Wyżej niż na swoje możliwości! Nie będę tu prawiła nic nieznaczących słówek, bo u mnie ten styl wygasł. To, że w jednym rozdziale umieścisz dużo akcji, a w drugim mniej, nie wpływa na Twoje pisanie. Wręcz przeciwnie, jest ciekawie. I więcej masz mi nie mówić, że wieje nudą czy coś w tym stylu. Uwierz w siebie, a będzie Ci łatwiej! Nie! To nie koniec komentarza! Przecież nie oceniłam rozdziału. Ekm... nie wyraziłam swojej opinii jeśli już. To faceci chichotają? Rly? Wybacz, ale korciło mnie, by od tego zacząć xD Pan Blanco nie powinien podnosić głosu na Pannę Stoessel. Tak szybko się pogodzili i już chcesz ich rozdzielać? Noł :( Taka ładna z nich parka, na razie mogą być razem, hm? Galan. Na samą myśl o nim robi mi się niedobrze, a jednocześnie tak słodko. Dziwaczne uczucie -,- No mam nadzieję, że Clement nie będzie przystawiał się do Martiny. Kończę kochana, przepraszam, że nie napisałam do rzeczy i tak bez sensu troszkę. Następnym razem postaram się bardziej dla Ciebie ;*

    Pozdrawiam,
    Brithany

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostałaś nominowana do LBA na moim blogu leonivioletta.blogspot.com
    Pozdrawiam Nataly :-) :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj ;*
    Ostatnio mnie tutaj nie było... Wybacz ;* Szkoła i mało czasu wolnego ;) Niestety mój komentarz nie będzie kreatywny.
    Piszesz taaaak cuuudownie ♥
    Rozdział jest wspaniały! ;*
    Nie wiem dlaczego uważasz, że jest nudny? o.O Wyrzuć z głowy takie myśli! ;*
    Jest fenomenalny, uwierz ;* Uwielbiam czytać takie słodkie, romantyczne chwile :D Dlaczego chcesz ich rozdzielić? Taką wspaniałą parę? xD Jeszcze się sobą nie nacieszyli :D Okej, nie będę marudzić, wszystko co wymyślisz jest świetne :D
    hyhyhy telefon? Jorge powinien go w końcu wyciszyć :P
    Nie zanudzam Cię więcej ;* Czekam na kolejną perłę ♥
    Weny! ♥

    Pozdrawiam,
    Rachel ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. a kiedy Tini bd w ciązy ?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz, to dla mnie wiele znaczy ♥ ♥
Każdy z nich motywuje mnie do pisania kolejnych rozdziałów :**
Czytasz = komentujesz
Im więcej komentarzy tym szybciej rozdział <33