26.04.2015

Capitulo 41 (+18)

Rozdział dedykowany Olivie
Kolejne +18
A wy myśleliście, że seksu nie będzie xD

      Wyciągnął go z kieszeni i ku mojemu zaskoczeniu, odrzucił połączenie. Położył telefon na szafce i zamknął moje usta, a ramiona uwięził w żelaznym uścisku. Pchnął mnie na ścianę, chwycił mocno moje nadgarstki i uniósł je wysoko nad moją głowę. 
     Byłam uwięziona, niezdolna wykonać nawet najmniejszego ruchu, gdy ustami zaczął błądzić po mojej twarzy, posuwając się powoli w dół. Kiedy delikatnie zacisnął zęby na mojej piersi, przeszył mnie rozkoszny dreszcz. Moje doznania potęgował odurzający zapach jego ciepłej skóry. Z jękiem zatonęłam bezwolnie w jego silnych objęciach. 
      - Och, Tini. Czy nie widzisz, jak łatwo mi się poddajesz? - jego usta podążyły w górę do mojego ucha. - Zbyt łatwo - wymruczał, delikatnie je przygryzając. - Ale to mi się podoba. Dzięki temu wiem, że mam nad tobą kontrolę. 
       - Chcesz żebym była mniej uległa? - wpatrywałam się w niego, zamglonym wzrokiem, błądząc  po jego wspaniałej grzywie, po wyrazistych rysach jego nieskazitelnej twarzy. Pragnienie, które odczuwałam, było tak intensywne, że aż bolesne. Z każdą chwilą kochałam go coraz bardziej, a w tym momencie miałam pewność, że znalazłam w nim swoją drugą połówkę.
      Niezależnie od wszystkiego, nie umiałabym mu się oprzeć. Nie umiałabym przeciwstawić się sile, która mnie do niego przyciągała.
       - Moje poprzednie partnerki właśnie takie były - wyszeptał, pomiędzy pocałunkami, składanymi milimetr po milimetrze na mojej rozgrzanej skórze. - To ja byłem ich uległym. W sprawach łóżkowych one miały nade mną większą władzę, niż ja nad nimi. Podobało mi się to. Ale to jak ty reagujesz, jak mi się oddajesz, podnieca mnie bardziej. Dzięki temu czuję, że mi ufasz. Inaczej nie oddałabyś mi kontroli. 
     - Ufam ci, Jorge. Przecież o tym wiesz - wyszeptałam. 
     Jedną ręką nadal trzymał moje nadgarstki, a drugą gwałtownie wepchnął między moje nogi. Jęknęłam zaskoczona jego agresją. Wydał z siebie gardłowy, niski dźwięk i masował mnie, delikatnie tarł moje ciało jakby był od tego uzależniony. Żar jego dłoni przepalał materiał moich dżinsów, rozlewając się przyjemnie na mojej skórze. Wsunął palce pod krawędź moich majtek i zaczął pocierać moją łechtaczkę. Przygryzłam wargi, bez powodzenia usiłując stłumić jęk. Czułam jak jego palec zaczyna wsuwać się do mojego wnętrza.  
      - Cholera - warknął. - Ale jesteś mokra.
     Zajmował się moim ciałem tak długo, dopóki nie doszłam, dopóki gwałtowne dreszcze nie zgięły moich kolan przez co nie byłam w stanie utrzymać równowagi.   
      Puścił moje nadgarstki, chwycił na ręce i położył na łóżku. Ściągnął z siebie ubrania, po czym spojrzał na mnie. Leżałam pod nim w samych majtkach, gdy on był zupełnie nagi. Nie trwało to długo. Jednym ruchem rozerwał cienki materiał moich majtek, sprawiając, że nadawały się tylko do wyrzucenia. 
      - Gotowa? - zapytał, przesuwając dłonią po moich żebrach i piersiach, drażniąc moje napięte sutki. 
      - Tak - odpowiedziałam, a on opuszczał się na mnie powoli, wypełniając mnie całą, obserwując przy tym moją twarz. 
      Usta miał rozchylone, oddech przyspieszony, a w jego oczach kryło się coś drapieżnego, co tylko potęgowało moje podniecenie. 
      Jęknęłam, zamknęłam oczy i rozkoszowałam się intensywnym doznaniem, rozciągającym mnie wypełnieniem. Szatyn zaczął poruszać biodrami, a ja gwałtownie wessałam powietrze, czując go całego. 
      Z wahaniem uniosłam ręce i wplotłam palce w jego włosy, przyciągając jego usta do moich. Zaczął poruszać się szybciej. Byłam blisko... 
      - Dojdź dla mnie - wydyszał, a przez moje ciało przetoczyła się fala orgazmu, gwałtownie pochłaniając mnie całą.
      Po chwili mężczyzna dołączył do mnie, wykrzykując moje imię. Opadł na mnie, kryjąc twarz w moich potarganych włosach. 
      Gdy doszedł do siebie, wysunął się ze mnie, pozostawiając jedynie uczucie pustki. Zsunął się z mojego ciała i przewrócił mnie na bok, po czym objął mnie w pasie, przytulając się do moich pleców. 
      Znalazłam w sobie resztki siły, aby przechylić głowę i delikatnie pocałować go w usta. 
      - Dobranoc. 

***

      Nazajutrz obudziły mnie promienie słońca, parzące przyjemnie w plecy. Nie byłam pewna, czy to późny ranek, czy może już popołudnie, poza tym wszystko jednak było jasne. Wiedziałam doskonale, gdzie się znajduję. Leżałam na wielkim łożu należącym do mojego szefa, a przez ogromne okna do pokoju wlewało się oślepiające słońce. 
      Nie otwierałam oczu. Byłam zbyt szczęśliwa, by chcieć cokolwiek zmienić, choćby ten jeden drobiazg.
      Przeszkadzało mi tylko jedno. Nie słyszałam drugiego oddechu, nie czułam niczyjej obecności. Byłam pewna, że leżałam sama. Dla upewnienia, nadal mając zamknięte oczy, przesunęłam ręką po drugiej połowie łóżka. Nic.
      Nie mając wyboru, uniosłam powoli powieki. Spodziewałam się zobaczyć porozrzucane na podłodze ubrania, jednak ku mojemu zaskoczeniu nigdzie ich nie było. Nawet podartych majtek. Na to wspomnienie do moich policzków napłynęła krew.
      Odrzuciłam pościel na bok i stanęłam na podłodze. Moje stopy zatopiły się w puszystym dywanie. Spojrzałam w dół, właśnie uświadamiając sobie, że stoję całkowicie naga, a okna, które zajmowały dwie ściany są całkowicie odsłonięte. Pomimo tego, że znajdowałam się na ostatnim piętrze ogromnego wieżowca, ktoś mógł mnie zobaczyć. Narzuciłam na siebie szlafrok ukochanego i zaczęłam go szukać.
     Znalazłam go w jego gabinecie. Stał tyłem do drzwi z telefonem przy uchu. Drugą rękę trzymał w kieszeni i patrzył przez wielkie okno swojego apartamentu.
     Oparłam się o framugę drzwi i zaczęłam upajać się jego widokiem. Byłam pewna, że mój widok był zdecydowanie bardziej interesujący niż jego. W moim polu widzenia znajdował się on, położony pośród nadzwyczajnych drapaczy chmur nawet w najmniejszych stopniu niedorównujących jego potężnej i imponującej prezentacji.
     W jego włosach pobłyskiwały kropelki wody. Widocznie zdążył wziąć prysznic, zanim mi udało się wyczołgać z łóżka. Miał na sobie dwuczęściowy niesamowicie drogi, szyty na miarę garnitur - który działał na mnie niczym czerwona płachta na byka. Obserwując go od tyłu miałam wspaniały widok na jego silne plecy i ramiona umieszczone pod kamizelką. 
      Zaczął odwracać się w moją stronę z wrodzonym wdziękiem. Oczywiście wiedział, że tam byłam i go obserwowałam. Na szybie widział zarys mojej sylwetki. Nie spuszczałam z niego wzroku. Powietrze aż elektryzowało między nami.
     Prawdopodobnie celowo przeciągał chwilę, aż zwrócił się twarzą do mnie, dając mi możliwość upajania się nim i jego zmysłową pracą mięśni przy każdym, nawet najdrobniejszym ruchu. Uwielbiałam na niego patrzeć. Był cały mój. 
     Prawdopodobnie nigdy nie przyzwyczaję się do siły oddziaływania jego twarzy. Do jego idealnych kości policzkowych, ciemnych łukowatych brwi, niebieskich oczu, gęstych rzęs i perfekcyjnie zmysłowych ust. Uwielbiałam kiedy uśmiechały się w seksownym zaproszeniu, podobnie jak to robiły w tym momencie. Stałam onieśmielona. Powinnam była już przywyknąć do niego, jednak nadal zalewała mnie fala piekielnego gorąca, nogi zaczynały mi się trząść, a w brzuchu czułam przyjemny skurcz, za każdym razem gdy na mnie spojrzał. 
     - Widzimy się o piętnastej - powiedział zanim zakończył rozmowę i rzucił telefon na biurko. - Chodź tu.
      Dreszcz przeszedł po moim ciele, przez to jak wymawiał moje imię, tym samym dominującym tonem, którego użył, gdy wczoraj mówił Dojdź dla mnie.
      Przypomniało mi się co jeszcze wczoraj powiedział. Jestem zbyt uległa. Zmarszczyłam brwi, odwróciłam się na pięcie i poszłam w stronę kuchni.
      Zaczynałam się czuć tutaj jak w domu. Pomimo przepychu z jakim zostało urządzone to miejsce, dla mnie było po prostu przytulne, ciepłe, przyjemne i wygodne. Mogłam się tutaj rozluźnić i poczuć rozpieszczona, nie tylko za sprawą Jorge'a.
      Kiedy dotarłam do kuchni, podłożyłam kubek pod dozownik ekspresu do kawy. Szatyn dołączył do mnie z marynarką przewieszoną przez ramię i komórką w ręku. 
      - Czyli jednak nie uległa?
      Pokręciłam głową ze śmiertelną powagą, ale byłam pewna, że dostrzegł wesołe ogniki tańczące w moich oczach.
       - Wciąż mnie zaskakujesz. 
       - Mówiłeś prawdę? - zapytałam, nagle sobie o czymś przypominając.
       - Nie rozumiem - rzekł, wyjmując z szafki kubek dla siebie.
       - Wczoraj powiedziałeś, że byłeś uległym. 
       - Może trochę źle dobrałem słowa. Chodziło mi o to, że żadna z nich w pełni mi się nie oddała. Zawsze robiły coś, przez co czułem się zniewolony - przerwał by nastawić ekspres. - W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jednak kontrola na jaką ty mi pozwalasz jest zdecydowanie bardziej w moim guście. 
        - Och... - tylko tyle byłam w stanie powiedzieć. 
        - Masz dzisiaj jakieś plany?
        Westchnęłam. Zupełnie zapomniałam o mojej kłótni z Lodovicą. Powinnam spróbować się z nią pogodzić. Jest moją jedyną przyjaciółką i nie potrafię długo bez niej funkcjonować. Postanowiłam dzisiaj po pracy się z nią spotkać i jakoś ją udobruchać.
       - Mam zamiar pogodzić się z przyjaciółką.
       - Wieczorem jest kolacja z moimi rodzicami i Ruggero.
       - Kenedy też będzie? - palnęłam.
       Jorge wyglądał na zaskoczonego. Nie czekając na odpowiedź, która pewnie sprawiłaby, że cała pozytywna energia ze mnie wyparowała, zapytałam:
       - O której jest ta kolacja?
       - O siedemnastej. Wiem, że to dosyć wcześnie, ale moi rodzice przyjeżdżają tylko na kilka godzin.
       - Czyli z moich planów nici - jęknęłam. Nie mogę tego dłużej odwlekać. Im prędzej to zrobię, tym Lodo szybciej mi wybaczy. 
       - W takim razie daję ci wolne. Należy ci się. Tak ciężko pracujesz, abym był zadowolony - mówiąc to, posyła mi promienny uśmiech. 
       Chcąc mu podziękować, podeszłam do niego i złożyłam pocałunek na jego pełnych ustach. Szatyn owinął ręce wokół mojej talii, przyciągając mnie do siebie bliżej i pogłębił pocałunek. Położyłam dłonie na jego policzkach, pocierając kciukiem jego skórę.
        - Zapomniałbym - powiedział, odsuwając się ode mnie.
        Sięgnął dłonią do kieszeni spodni i wyjął z nich pęk kilku kluczy. Sięgnął po moją dłoń i położył je na niej. Zgiął moje palce w pięść i spojrzał mi głęboko w oczy. Wręczył mi klucze do swojego mieszkania, a ja miałam wrażenie, jakby dawał mi klucze do swojego serca.
____________
I jest rozdział 41 ;D
Długość jest chyba satysfakcjonująca :*
Taka rekompensata za dwa tygodnie przerwy pomiędzy rozdziałami.
Dziękuję wam za komentarze, miłe słowa, wyświetlenia i w ogóle za wszystko ♥     
Gdyby nie wy, nie miałabym po co pisać ♥  

43 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Zgadnij kto od razu po szkole postanowił nawiedzić twojego bloga? Otóż niż bardziej mylnego! Ja! Love it!

      Co z tego, że spodziewasz się komentarza? 8)) W nocy oczywiście, pisząc z tobą, musiałam powiadomić że skomentuję. Więc dotrzymuje słowa. 8)

      I może nie robię tego tak od razu, ale jak już pewnie wiesz, ze snapa (chyba jeszcze jesteś w szkolę, bo widzę, że nie odczytałaś xDD) że musiałam pierwsze zjeść obiad. :(

      Znając mnie, już połowa tego komentarza jest bez sensu i tak dalej. -.- Ale przejdę do rzeczy:

      Kazałaś mi (dobra.. nam) czekać dwa tygodnie! Normalnie byłoby mi mega przykro, ale oczywiście, warto było czekać. *o*

      Czemu się dziwić? ;;;; To moje ulubione opowiadanie/ulubiony blog. ♥ Zawsze tu tak milusio, cieplutko, a autorka przecudowna. ♥

      Przechodząc do rozdziału, jak zwykle, cudaśny *o* I jeszcze gdy zobaczyłam tytuł z "+18" to po prostu, aaaaaaa! Ja oczywiście myślałam, że do ich "współżycia" nie dojdzie, ale taka milusia niespodzianka. Jestem pozytywnie zaskoczona. Jak zawsze, rzecz jasna.

      Ale to przecież nie moja wina, że z rozdziału na rozdział nie dość, że historia bardziej wciąga, to piszesz jeszcze lepiej. (To tak się da? : //)

      Muszę oczywiście wtrącić, że ja tu usycham z pragnienia. : // Zgadnij czy ja mama ma na popołudnie? I czyja nie zostawiła córce pieniędzy na sprite? Bingo! Moja. :( Przecież ja ty uschnę. :( Mam tylko wino:(( [ pozdrawiam kumatych 8)) (czyli tylko Ciebie xD Snapchat pozdrawia xDD) ]

      Dobra, jedziemy z koksem dalej. [Koksem! Dobrze że mój ksiądz jest w jakimś tam kraju na meczy Bayernu i nie widzi tego, co piszę:(( ]

      Aaaaaaale milusie zaskoczenie! Tinka też widać że się zdziwiła. Wyłączył telefon. Kochany chłopak. ♥ (Bo Blair i Chuck rzucili się na dzwoniący telefon. -.- Z czego się cieszę oczywiście cieszę, bo nienawidzę tej pary. -.-)
      Trochę się cykam i tak ostrożnie na tym laptopie przełączam piosenki na yt, bo boję się że przez przypadek wyłączę stronkę i komentarz pójdzie się walić. :(

      Viola uległa. Podoba mi się to! León uległy - to by było dziwne. :/
      Uległy facet kojarzy mi się z taką typową ciotą. xDDD I jeszcze V dominantem. Jakoś mi to nie pasuje, ale nie będę zła, jeśli mnie do tego przekonasz. 8)))
      Ciekawe jak dalej potoczy się akcja. Bo jeśli pamięć mnie nie myli, wspominałaś coś że mamy cieszyć się Jortini póki są razem. :( Wiesz jak ja ich love, co nie? :(
      Ale co ma być to będzie. 8) Bloga nie zamykasz (nawet bym ci nie pozwoliła!!!!!!) ani nie kończysz opowiadania (biłabym!!!) więc nie ma się co martwić. 8) Będzie jeszcze dużo Jortini, prawda? ;*

      Czyli Tinka nie idzie do pracy, żeby pogodzić się z Lodovicą, a o 17 idą na kolację, dobrze zrozumiałam? ;*
      Bo czytając wczoraj, skumałam jakby dał jej wolne z tej kolacji, ale chyba dopiero teraz ogarnęłam o co chodzi. xD Wieczorami nie myślę sensownie. -.-

      I tak w ogóle to nie ma to jak, wiedzieć o której będzie rozdział i jeszcze spóźnić się 8 MINUT. Całe szczęście, że jestem pierwsza. (Wiesz jak bardzo lubię być u ciebie na podium 8)) Dobra, na pierwszym. -.-
      Ale to nie moja wina, że mój telefon zaczął świrować! Wariat jeden. -.- Od wczorajszego wieczoru:( I jeszcze mama pyta, dlaczego tak jęczę. -.- (Nie było tego. xDDD)

      Boże, wiem, że mnie zabijesz! Większość komentarza jest nie na temat, super, ekstra, bomba. -.- Wybacz mi to. :(

      Rozdział genialny! ;* Na następny poczekamy tyle, ile będzie trzeba. :)

      I bardzo dobrze wiesz o tym, że bardzo dziękuję ci, za powiadamianie mnie o rozdziałach. ;* Niech Bóg Ci to wynagrodzi w dzieciach. ;* (Chyba, że nie chcesz ich mieć, co zrozumiem)

      I ogólnie to mam do ciebie pytanie! Napisz tam jak będziesz miała czas. Mam nadzieję, że nie wypadnie mi z głowy. xD

      Dobra, kończę to coś. I znowu przepraszam. :( No nigdy się nie nauczę. :(

      Pozdrawiam Ciebie i twoje wolne, bo matury. :( Ale ja ci zazdroszczę! (W przyszłym roku będziemy razem tak zostawać. 8))

      Kocham Cię,
      Kasia. ;*

      Usuń
    2. Dziękuję za komentarz ♥
      Ja też Cię kocham ♥ ♥
      Leon uległym xD Sama siebie zaskoczyłam, że wpadłam na taki pomysł xD
      Typowa ciota - przeciwieństwo Verdasa.
      Czyli można się domyślić, że Leon koloryzuje - kłamie.
      Ja nic nie powiedziałam xD
      Czy będzie dużo Jortini to nie wiem :/
      Nic nie mogę obiecać.
      Dzieci to za kilka lat xD

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Tak, pomimo iż jestem wzburzona skomentuję i nie będę tutaj wylewać swojej złość (?) jeśli to tak w ogóle można nazwać.
      Dziękuję, że wczoraj mnie nie olałaś tylko wysłuchałaś, wspaniała jesteś:*
      +Na Ciebie się gniewać nie mogę ;ccc xD
      Przejdę do skomentowania tego rozdziału powyżej :)

      Rozdział Niesamowity laleczko :* <3
      Poważnie, od razu jak zobaczyłam, że Śliczna dodała rozdział to pędzę xD
      mój telefon wczoraj strasznie zamulał ;c nie wiem co mu jest, no ale mniejsza. :D
      To jak zobaczyłam chyba o 23 to było ;o leżem sobie i czytam +18 <333333333
      które cudownie oddajesz w swoim opowiadaniu serio.

      Ogólnie jestem pod wrażeniem tego jak piszesz <3 możesz podzielić się z żółwiem talentem, laleczko? ;* Nie pogardzę odrobiną talentu od Ślicznej :3
      Kocham Twój styl pisania, urzeka mnie w każdym calu :3
      Czy piszesz rozdział "zwykły" czy +18 :) mimo iż możliwe się wzorujesz na czymś z +18
      to i tak super to opisujesz w rozdziale. Ja bym tak nie potrafiła ;//// ;(

      Jortini razem <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333
      Nie wiesz jak się cieszę, że są szczęśliwi i nie rozstają się co pięć minut. Jak gdzieniegdzie tak bywa. Ale u laleczki nie *-*
      Seksy były ! A ja już myślałam, że nie będzie - pozderko xD jednak się myliłam co do tego. xD
      .
      .
      .
      .
      Kenedy? ;> Suczo spadaj! Od Jorgera Tinity i od wszystkich! Nikt Cię nie lubi, soo...Nawet się nie pokazuj :3
      Nie lubię żadnej laski, która klei się do Jorga prócz Tinki rzecz jasna ;>> oni zawsze forever razem ^-^
      Takkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk!
      Ja już chcę nowy rozdział wiesz? :((((((( żołw ma nadzieje że tym razem szybko się pojawi.

      Wybaczysz mi taki krótki kom? ;(
      Taka piękna pogoda, znajomi wbili ;( aż żal nie wyjść. Wybacz żółwiowi, dobrze laleczko?
      Czekam na kolejną perełkę <3

      Kocham Cię laleczko :*

      Żołw Werkaa :******

      Usuń
    2. Dziękuję za komentarz ♥
      No nie wiem czy jestem wspaniała :/
      Talentem chętnie bym się podzieliła, gdybym jeszcze go miała :(
      Ty piszesz o wiele lepiej ♥
      Co do tego +18 to masz rację ;)
      Wzoruję się, ale nie tak, że wszystko przepisuje, bo to by było do kitu :/
      Tylko pojedyncze zdania. Tak to (sama siebie zadziwiam) wymyślam sama.
      Za dużo książek tego typu się naczytałam xD
      Krótki kom? Ha ha ha nie żartuj ;D
      Ja też Cię kocham ♥

      Usuń
  3. Boże!
    Cudo!
    Najlepszy jaki ostatnio miałam przyjemność czytać!
    Normalnie nie mogę!
    Nie mogłam powstrzymać się od komentarza!
    Powinnam czytać lekturę, z której będę miała jutro sprawdzian, ale to jest lepsze :D
    Te blogi mnie psują.
    Psują!
    Zaczynam reagować na słodkie czyny!
    To takie nie Asia!
    Ale dobra.
    Jorge uległy...
    Hmm...
    Po prostu miazga.
    Ja ostatnimi czasy mam...
    Dziwne skojarzenia...
    Nie ważne! :D
    Ale ta akcja na koniec!
    Oooo <3
    To było takie słodkie.
    Jeszcze na początku mojej przygody z blogami określiłabym to:
    "Rzygam tęczowym lukrem"
    Ale teraz!?
    W życiu!
    To jest po prostu słodkie i tyle!
    Dobra...
    Kończę...
    Muszę iść czytać "Skąpca" Moliera.
    Tak na marginesie.
    Bardzo nie polecam.
    Pozdrawiam Cię uber cieplutko :*
    ElimelGamesPL aka Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♥
      Uległy? Możliwe, że Jorge ma skłonności do koloryzowania i przekręcania faktów.

      Usuń
  4. Wspaniałe. Uwielbiam twoją historię, to całe opowiadanie. Mimo że wcześniej nie komentowałam to czytałam.
    Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana ! Dla mnie ? wrócę !!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Olivia sobie zajęła, ale jeszcze się nie pokazało, więc dodam jako normalnego koma ;3

    )(*&^%$#@!ů{♥╣ TO DLA MNIE ?

    Śliczna, no ja wiem, że to dla Ciebie nic takiego dedykować komuś rozdział ale ja tutaj skaczę z radości, bo taka świetna osoba jak ty DEDYKOWAŁA MI rozdział ! Te amo ! ♥
    I jeszcze dla mnie rozdział +18 ! Spełnienie moich marzeń ! ;*
    Za to również dziękuję ! ;)

    ooo ! nie wiem jak komentować rozdziały z seksem w roli głównej xd
    Może zacznijmy od podstaw !
    • a ja już myślałam, że León odbierze telefon i nie będzie bara-bara ale jednak ( Śliczna wysłuchała moich modlitw i L nie odebrał telefonu ) ! ;*
    • pff ... czyli tylko ja nie umiem w NIE perwersyjny sposób opisywać scen seksu ? próbowałam już kilka razy, ale jestem w tych tematach do niczego xd
    Wole pisać o zwykłych romansach.
    • Jak to możliwe, że ty tak perfekcyjnie umiesz opisywać przemyślenia Vils. Ja zawsze podziwiałam, podziwiam i podziwiać będę te twoje kwestie ;)

    Jak już pojawi się mój tamten komentarz to ten przeniosę pod tamten, ok ? ;)

    Jeszcze raz Ci baaardzo dziękuję i czekam na kolejną perełkę ;*
    Mam nadzieję, że nie każesz nam czekać 2 tygodni ;D

    Zapraszam do mnie : http://bemyhero-leonetta.blogspot.com/

    Olivie xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ♥ ♥
      Ja też wolę pisać o zwykłych romansach, +18 psują mi psychikę :/
      Ale na potrzeby opowiadania muszę się przełamać.

      Usuń
  7. Cudo poprostu bym chciała mieć taki talent jak ty:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milena.......Dawno ze mną nie pisałaś smsów

      Usuń
    2. Rumperstycki Ci nie powiedział :) ; )
























































      Żart : ) ; )

      Usuń
  8. Ojeju, coś wspaniałego! ;*
    To wielka przyjemność móc podziwiać taki talent :D
    Piszesz tak och i ach, żadne słowa nie wyrażą jak wielki jest Twój geniusz :D Tylko sobie mogę pomarzyć o takim stylu pisania :D
    Tini i Jorge, oni są tacy idealni :D Można o nich tylko czytać i czytać ;*
    Mój komentarz, jak zwykle beznadziejny, ale mam mało czasu. Spróbuje następnym razem, wykazać się bardziej :D
    Czekam na kolejny rozdział ;*
    Weny! ♥♥

    Pozdrawiam,
    Rachel ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Witaj, witam ♥ Na początku to jak znalazłam się na tym blogu?
      Pewnego dnia - 27 kwietnia, o godzinie 20:53, droga Sheila, poleciła mi mocno Twojego bloga.
      Szczerze mówiąc, myślałam, że to będzie zwykły, interesujący blog o Leonettcie, ale już po przeczytaniu kilku rozdziałów, zdążyłam zakochać się w tym opowiadaniu! Przez to, nie spałam w nocy, tylko czytałam te opowiadanie.

      K o c h a m Twój styl pisania! Masz wielki talent w pisaniu, więc czynisz ten blog cudownym jeszcze bardziej.
      Pierwszy raz pisze taki komentarz, w którym aż tak schlebiam blog, więc jesteś pierwsza. Hihi.

      Rozdział +18 powiadasz? Hyhy, podoba mi się to. Jak każdemu kto czyta te opowiadanie.
      Kocham Cię normalnie za te opowiadanie, bo jak pisałam już 9187171 razy w tym komentarzu, to jest mega cudowne.

      Byłabym Ci bardzo wdzięczna gdybyś od następnego rozdziału, zajmowała mi miejsce 8)).

      Wybacz, w następnym komentarzu rozpiszę się bardziej na temat rozdziału :((

      Z niecierpliwością czekam na kolejny Twój rozdział!

      Buziaki,
      Kylie.

      Usuń
  10. Cudowny. Klucz do apartamentpwca kluczem do serca. Czy tak bedzie naprawdę?
    Coś czuję że Kennedy na kolacji coś odwali.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam ^^
    Przybywam i ja. Taka bardzo spóźniona :(
    Niby długi weekend, a to tylko jeden dzień dłużej i w sumie trochę za krótko :/
    No, ale już przybywam przeczytawszy ten wspaniały rozdział ;)
    Długość jak mówisz satysfakcjonująca jak dla mnie.
    O no, no Jorge odrzucił połączenie i zajął się Tini :3
    Haha ona jednak nie będzie uległa :P
    Ooo dał jej klucze do swojego mieszkania i zaprosił na kolację z rodzicami :D
    Czekam na to niecierpliwie tak samo jak na kolejny rozdział ;*
    Kocham Cię <333

    OdpowiedzUsuń
  12. Boze 41 odcinkow w 3 godziny jest 2 w nocy aja czytam odkrylam tego blog jest zajebisty dal jej klucze ojej dobry leos oby lodo wybaczyla jej i pisz wiecej 18 + kocham je zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  13. Hejka świetny blog. Znalazłam go wczoraj a dopiero dziś niestety ale bardzo mi się podoba i czekam na kolejny rozdział.
    A teraz taki spam, że jak lubisz opowiadania o czasach Huncwotów to zapraszam do siebie na bloga huncwotko.blogspot.com
    Pozdrawiam Marcela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostałaś u mnie nominowana do LBA. Więcej informacji masz pod powyższym adresem
      Pozdrawiam Marcela

      Usuń
  14. Super rozdział :)Kiedy next ??

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam, więc zostawiam po sobie ślad.
    Ale nie wiem, czy będziesz zadowolona, bo zamierzam pisać szczerze, a czasem jak piszę szczerze to mi to średnio wychodzi.
    A więc, zaczynam xD
    Rozdział bardzo fajny, cudowny, do odpisów to serio masz mega talent, ale jedno co mi się rzuciło w oczy, to opis Jorge.
    Po prostu chodzi o to, że nie ma ludzi tak idealnych, lool.
    Tini musiałaby mieć niezłą obsesję xD
    Ale wiem, wiem, to jest opowiadanie dla ludzi, którzy na to czekają itd.
    Nie musi być do końca takie życiowe.
    Opis Jorge ci wyszedł, bardzo mega, aż z przesadą.
    Łohoł, muszę się otrząsnąć.
    Ale serio, piszesz świetnie.
    I proszę nie traktować tego, jak jakiś hejt czy cuś.
    Pozdrowionka, szczera Naty xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nie ma ludzi idealnych ;)
      Chodziło mi o to jak widzi go Tini, a dla niej wygląd Jorge właśnie taki jest - zapiera jej dech w piersiach. Ludzie zakochani tak mają ;) patrzą na świat przez tz. różowe okulary i często nie dostrzegają wad drugiej osoby osoby. To właśnie miałam na myśli ;D

      Usuń

Dziękuje za każdy komentarz, to dla mnie wiele znaczy ♥ ♥
Każdy z nich motywuje mnie do pisania kolejnych rozdziałów :**
Czytasz = komentujesz
Im więcej komentarzy tym szybciej rozdział <33