5.01.2014

Rozdział XXV - Violetta z powrotem w domu

     Violetta

     Już od kilku dni jestem w domu. Niestety nie wezmę udziału w październikowym przedstawieniu, ponieważ zamierzam cały tydzień przesiedzieć w domu. Muszę ochłonąć po tych wszystkich wydarzeniach.
    Diego'a nigdzie nie zamknęli, nawet nie ukarali. Dlaczego? Ponieważ uznali, że oszalał. Tak, ale nie zamknęli go w psychiatryku. Załatwili mu tylko psychologa. Według nich, aż tak źle z nim jeszcze nie jest i odpowiednia opieka pozwoli mu wyleczyć się z tej jego "choroby". Podobno rodzina wywierała na nim zbyt dużą presję i nie wytrzymał, a że ja byłam tzw obiektem jego westchnień, porwał mnie i uwięził. Nie wiem co ma moje porwanie wspólnego z tą presją, ale tak to sobie tłumaczy policja. Ja jednak znam prawdę.Zrobił to dla Ludmiły. Nie wyjawiłam tego nikomu, bo jej obiecałam. Wiem, że się z nią nie zaprzyjaźnię, ale na pewno będzie między nami mniej spięć niż dotychczas. Cieszy mnie to. Przynajmniej jeden problem z głowy mniej.
    Schodzę teraz na dół na śniadanie. Kiedy domownicy mnie ujrzeli momentalnie zamilkli. Tak jest odkąd się odnalazłam. Przez cały czas tylko pytają jak się czuję i uśmiechają delikatnie mając jednak w oczach współczucie. Myślą, że tego nie zauważam. Mnie to już przeraża. Chyba nie chcą powiedzieć czegoś co mogło by mnie urazić, przypomnieć o moich przeżyciach sprzed kilku dni. Jednak ja chce, aby było tak jak dawniej. Nie ma już tej wesołej atmosfery. Czuję się jakby ktoś umarł, jak gdyby mama na nowo od nas odeszła do innego świata.
    Usiadłam na krześle obok taty. Wzięłam sobie kromkę chleba i posmarowałam ją masłem. Na to nałożyłam plasterek sera. Ugryzłam kęs kanapki.
    -Słuchajcie wypadła mi pilna sprawa i muszę już dzisiaj wyjechać-powiedział tata.
    -Po co?-zapytałam zdziwiona. Przecież nie mieliśmy się znowu przeprowadzać, ale minęły niecałe dwa miesiące. Lecz przecież on powiedział, że sam wyjeżdża. Ciekawe... Chyba nie planuje mnie tu samej zostawić.
    -W interesach-ulżyło mi kiedy to wypowiedział. Jeśli tak, to nawet lepiej. Może jak wyjedzie to choć trochę atmosfera w tym domu się poprawi. Moim zdaniem to jego wina. Jest taki nadopiekuńczy i na pewno kazał wszystkim nie denerwować mnie niczym. Ale i tak go  kocham.

     Leon

     Właśnie idę na lekcje z Angie. Moja ukochana nareszcie wróciła. Kamień spadł mi z serca, że ten dupek Diego nic jej nie zrobił. On też siedzi sobie teraz w domu. Gdybym ja był policjantem zamknął bym go w pace bez wahania. A mógłbym to zrobić, ponieważ Diego ma już ukończone osiemnaście lat. Dziwi mnie tylko to czemu jest z nami w klasie. My wszyscy rocznikowo mamy po siedemnaście lat, tylko Andres nie miał jeszcze kolejnych urodzin. Pewnie został. Nie dziwię się, że go nie przepuścili do następnej klasy. Pewnie został w przedszkolu.
      A wracając do Violetty, planujemy wybrać się do niej całą paczką jutro po szkole, na takie małe party-jak to mówi Ludmiła. Wiemy od jej cioci, że Germana nie będzie, bo wyjeżdża w jakiejś pilnej sprawie. To nawet lepiej. Już nie mogę się doczekać kiedy zobaczę moją kochaną księżniczkę. Szkoda, że z nami nie występuje. Na pewno zdobyłaby główną rolę, którą otrzymała Francesca. Należy jej się.
     Dowiedziałem się również, że Tomas wraca do Madrytu. I bardzo dobrze. Widać było jak kleił się do mojej dziewczyny. Nienawidzę go prawie tak samo jak Diego'a. O wilku mowa. Właśnie żegna się ze swoją dziewczyną. Wygląda na to, że coś się między nimi psuje. Nie moja sprawa. Wszedłem do klasy i ujrzałem Larę. Co ona tu robi? Przecież  nie uczy się tutaj.

    Fran

      -Co? Wyjeżdżasz?
      -Tak-odpowiedział chłopak unikając mojego wzroku.
      -Dlaczego-zapytałam. Nie chciałam tego.
      -Jeszcze się pytasz? To twoja wina i tego twojego nowego chłoptasia Marco-powiedział już patrząc w moje oczy. W jego ujrzałam obrzydzenie. Jak on mógł się mną brzydzić? Po tym wszystkim? Przecież ja go kochałam i nadal kocham.
       -Marco nie jest moim chłopakiem.
       -Ale się z nim całowałaś-odrzekł i wrócił do klasy.
       Co ja narobiłam. Tomas był dla mnie wszystkim, a ja głupia go straciłam. Przynajmniej mam jeszcze szansę się z nim pogodzić. Wyjeżdża dopiero za kilka dni. Ma do załatwienia jeszcze kilka spraw, m.in. pożegnanie z... Chwila, a może to przez nią wyjeżdża. Przecież to w niej był zakochany. Nie mówił jej tego, ale ja to widzę. Nie jestem ślepa. Przecież on ją poznał przede mną. Na lotnisku w Madrycie.
      Ale przecież widziałam ten wstręt do mnie w jego oczach, wcześniej była w nich tylko miłość. Może to była tylko gra aktorska. Po prostu chciał mnie wykorzystać, żeby ona była zazdrosna. Tylko, że kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić, nie wiedział, że ona tu przyjedzie. Sama już nie wiem co mam o tym myśleć. Wiem jednak tylko jedno. Muszę się z nim pogodzić.
     

30.12.2013

Rozdział XXIV - Na ratunek Violettcie

    Już minęło kilka dni odkąd Diego mnie uprowadził. Przez ten cały czas, kiedy wchodził do mojej "celi" udawałam, że śpię. Nie chciałam z nim rozmawiać. On, na całe szczęście mnie nie budził. Przynosił tylko jedzenie i kładł na stoliku, który tu przyniósł. Posiłki codziennie wyglądały tak samo. Na śniadanie jajecznica i tosty, na obiad spaghetti, do tego zawsze jakiś batonik, a na kolację  chleb z dżemem. Złe nie było. Chociaż Olga robi lepsze. Uniosłam delikatnie kąciki ust wspominając kochaną Olgę. O tacie i Leonie nie chciałam myśleć, ponieważ wtedy zawsze robiło mi się smutno.
     Telefonu do tej pory nie włączyłam. Ale już najwyższa pora. Oczywiście nie zrobię tego od razu, najpierw muszę wyciągnąć od Diego'a kilka istotnych informacji.
     Kiedy usłyszałam kroki pod drzwiami usiadłam na łóżku. Drzwi powoli się uchyliły jednak nie było w nich Diego'a tylko...
    -Ludmiła? Co ty tu robisz?-zapytałam zaskoczona.
    -Ratuję cię.
    -Co? Ty mnie? Myślałam, że mnie nienawidzisz.
    -Nie nienawidzę cię, po prostu nie lubię-odparła zmieszana.
   Trochę mnie zdziwiło, że to ona przychodzi mi na ratunek. Trochę zdziwiło? Co ja wygaduje, to było totalnie nie do przewidzenia. Przecież odkąd przeprowadziłam się do Buenos Aires ona przez cały czas dokuczała mi. Gdy Leon z nią zerwał wmówiła mu, że chce być z nim tylko aby się nim zabawić, a z Tomasem po to, aby zniszczyć Francescę. Później prawie nie zdążyłam na przesłuchanie do Studia, ponieważ zamknęła mnie w sali od muzyki. No i to jej "więcej dostaniesz jak Violetta się w tobie zakocha". Po co był ten plan z Diego? Nie musiałam się przecież w nim zadurzyć, aby mnie porwał. A gdyby chciała mojego porwania to by mnie nie ratowała. Prawda? Już nic z tego nie rozumiem. Jak tylko się stąd wydostanę, muszę z nią szczerze porozmawiać.
     -To chcesz się stąd wydostać-zapytała już zirytowana przerywając moje rozmyślania na jej temat.
     -Oczywiście-odpowiedziałam od razu. Nie chciałam być już tu dłużej więziona.
     Zabrałam mój telefon spod poduszki i wyszłam za nią z pokoju. Obróciła się aby zobaczyć czy za nią podążam. Ujrzała różowy przedmiot w mojej ręce i zmarszczyła brwi. Nadal idąc zapytała:
     -Przez ten cały czas miałaś telefon i ani razu z niego nie skorzystałaś?
     -Jest rozładowany-to była prawda. Napisałam tacie i Leonowi, że wyłączam go, aby się nie rozładował, ale to nie podziałało. I tak nie działa.
      -A jaki mamy dzisiaj dzień?
      -Piątek-czyli byłam tu uwięziona przez pięć dni.
      -A co z przedstawieniem? Znaleźli kogoś na moje miejsce? Przecież ono ma się odbyć już za tydzień - o co ja w ogóle pytam? Uciekam z miejsca porwania, a mój umysł zajmuje jakieś przedstawienie.
       -Stop! Później ci odpowiem, bo chyba słyszę Diego'a wchodzącego do domu. A teraz ukryj się za kanapą. Odciągnę go stąd. Nigdzie się nie ruszaj. Zaraz wrócę i cię stąd wyciągnę.
        Posłusznie pobiegłam za kanapę. Była trzyosobowa o jasno-brązowym kolorze. Nie w moim guście. Dobrze, że był tu dywan i trochę za nią wystawał. Ta podłoga jest twarda i jeszcze zimniejsza od śniegu, a szczękając zębami tylko bym się ujawniła.
        Słyszałam jak Ludmiła tłumaczyła chłopakowi, że przyszła aby dowiedzieć się co z jego więźniem, a że drzwi były otwarte - od mojego pokoju jednak były zamknięte, sprawdzałam kilka razy - to weszła. Diego zaprowadził ją pod drzwi mojego pokoju. Dziewczyna kazała mu je otworzyć, gdy tylko to zrobił usłyszałam jakiś huk i zamykanie drzwi. To pewnie Ludmiła go tam zamknęła, abym mogła uciec. Szybko wbiegła do salonu, ja natomiast wyjrzałam zza sofy, aby upewnić się czy to na pewno ona. Nie pomyliłam się, więc szybkim krokiem wyszłam za niej i ruszyłam za dziewczynę w stronę głównych drzwi. Będąc na zewnątrz odetchnęłam z ulgą. Jednak moja znajoma nie dała mi czasu na odpoczynek pociągnęła mnie w stronę parku. Przez całą drogę biegłyśmy, aby nie dać Diego'u czasu na dogonienie nas. Będąc na miejscu udałyśmy się w stronę ławki stojącej w niedostępnym miejscu. Tu chłopak nas nie znajdzie. Usiadłam na niej , aby złapać oddech. Dziewczyna dołączyła do mnie.
     -No to opowiadaj.
     -Ale co?-zapytała zdezorientowana, nie bardzo wiedząc o co mi chodzi.
     -O tym wszystkim co się stało. Wiem, że jesteś z Diego i też masz coś z tym wspólnego.
     -Tak, należy ci się wyjaśnienie. Ale błagam nie mów tego nikomu. To mnie zniszczy, proszę-kiwnęłam głową-dziękuję. Zacznę od tego, że zrywam z Diego'em. Nie chcę już go znać. Byłam z nim, ponieważ jego siostra Mora, była kiedyś moją przyjaciółką. Niestety od lat już jej nie widziałam. Nie utrzymujemy już ze sobą kontaktu. Kiedy wyjeżdżała powiedziała tylko coś takiego "Przykro mi, ale już nigdy się nie spotkamy". Te jej słowa nie dawały mi spokoju. Przez te wszystkie lata prześladowały mnie. Nie wiem dlaczego je wymówiła. Niczym jej nie zaszkodziłam. Byłyśmy jak siostry.
      -Ludmiła, chciałam się dowiedzieć, co miałaś wspólnego z Diego, a nie co cię łączyło z jego siostrą.
      -Przepraszam za dużo o niej. No jak już mówiłam miałyśmy się już nigdy nie spotkać, ale ja tego tak bardzo pragnęłam. Mieć znowu przyszywaną siostrę, więc kiedy Diego wrócił do miasta, byłam przekonana, że Mora jest tu razem z nim. Myliłam się. Przybył sam. Postanowiłam, że zbliżę się do niego. Może kiedyś wyjawi mi gdzie jest jego siostra. A przy okazji pomoże mi zniszczyć ciebie-to ostatnie zdanie powiedziała szeptem. Po tym na chwilę zamilkła, lecz postanowiła dalej kontynuować swoje wyjaśnienia.
       -Miał cię w sobie rozkochać, a później namówić rzucić. Po tym byłabyś tak zrozpaczona, że wolałabyś wyjechać z miasta niż codziennie go widywać w Studiu. Jednak to nie poskutkowało, ponieważ kochasz Leona.
       Pewnego dnia wpadłam na pomysł porwania cię i zażądania od twojego ojca-w zamian za oddanie ciebie-wyjazdu za granicę na kilka lat. Nie był on dopracowany i nie miałam zamiaru go spełniać. Po dłuższym przemyśleniu go już nie chciałam tego robić.
     Wolę rywalizować z tobą w sprawiedliwy sposób. Ale Diego musiał inaczej. Zrealizował cały plan bez mojej wiedzy. Gdy się o nim dowiedziałam wpadłam w panikę. Bałam się gdy już cię odnajdą Diego powie, że jestem jego wspólniczką-zaczęła płakać-wtedy wyrzucili by mnie ze studia. Wszystko by mi się posypało. A ja... ja nie chciałam robić ci niczego złego. Byłam tym wszystkim przerażona. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że on ci nic nie zrobił. To że cię nie lubię, nie znaczy, że chce dla ciebie jak najgorzej. Proszę, na prawdę bardzo proszę, nie mów tego nikomu - w tym momencie rozpłakała się na dobre.
       Jest mi jej na prawdę szkoda. Przytuliłam ją. Niech sobie popłaczę. Ja jej nie wydam. Nawet jeśli w przyszłości robiła te wszystkie potworne rzeczy, wierzę, że może się zmienić. Nie przyjdzie to ot tak. Na taką zmianę potrzeba miesięcy, ale mam nadzieję, że w końcu jej się to uda.
_______________________
No to macie rozdział na koniec roku :*
Jesteście chyba zadowoleni z tego co nabazgrałam :]
Następnym rozdział dopiero w przyszłym roku :P
I chyba zauważyliście nowy nagłówek. Wiem beznadziejny jest.
To mój pierwszy robiony w gimpie, także bądźcie wyrozumiali.
A i jest nowa nazwa bloga Amor es lo que siento,
czyli miłość jest tym co czuję.
Nazwa jest zaczerpnięta z piosenki Nuestro Camino
Na końcu życzę wam szampańskiego sylwestra *.*
Do następnego ♥
   
   

8.12.2013

Rozdział XXIII - Rozdarcie

     Federico

    -Czz...ee...ść-wyjąkała. Gdybym jej nie złapał mogła sobie coś złamać.
    -To ty jesteś Ludmiła? Violetta mi o tobie opowiadała.
    -Skąd ją znasz?
    -Znam ją od dawna. Nasi rodzice są przyjaciółmi. Mieszkam u niej. Ale obecnie jej nie ma.
    -Dlaczego-zapytała z nutką histerii w głosie.
    -Ktoś ją porwał.
     -To straszne-wydukała-wiesz, ja... ja muszę już iść.
    I odeszła. Spodobała mi się. Miała takie cudowne oczy. Kiedy w nie spoglądałem widziałem jej wnętrze. To co na zewnątrz to tylko maska. Chciałbym móc ją zerwać. Ale nie mogę, ona jest z tym Diego, który porwał moją BFF. Nie podoba mi się to. A co jeśli ona również jest w to zamieszana? Nie mógł bym być z porywaczem.
    Rozdarty, udałem się do domu.

   Leon

   -Panie German, wie pan, że może na mnie liczyć w tej sprawie. Violetta jest dla mnie najważniejsza.
   -Tak wiem. Jak tylko będę coś wiedział poinformuję cię. Liczę również, że gdy Violetta się z tobą skontaktuje powiadomisz mnie o tym.
   -Tak, na pewno. Do widzenia.
   Wstałem z kanapy i udałem się do drzwi. Wyszedłem na dwór. Nie podoba mi się cała ta sytuacja. Muszę porozmawiać z Ludmiłą. Jeśli coś wie to wyjawi mi to. Czy tego chce czy nie.
    Poczułem wibrację w kieszeni. Wyciągnąłem z niej komórkę, mając nadzieję, że to moja ukochana wysłała mi sms-a. Niestety, to mój mechanik-Lara.

Dlaczego cię tu nie ma?! Leon?!

   Napisałem jej, że nie jestem w nastroju na motocross. Ona nie ma wyczucia, czasami kompletnie mnie nie rozumie. Jak ona mogła mi się podobać po tym jak Violetta kiedyś wyjechała. Jesteśmy całkowitym przeciwieństwem. Czasami myślę, że to ja jestem dziewczyną, a ona chłopakiem. Ciągle chodzi w ubraniach ze smaru, całe dnie spędza podrasowując motory. A ja? Ja sobie śpiewam i tańczę. I weź tu człowieku z nią przebywaj. Ona kradnie całą moją męskość.
   Będąc już w moim pokoju, rzuciłem się na łóżko. Nie miałem siły dzisiaj spotykać się z Ludmi. Jutro. 
   Która godzina? Spojrzałem na zegarek, który wisiał na ścianie. Już osiemnasta. Tragedia. Nie zdążyłem na mój serial. E tam obejrzę go sobie w internecie. I tak spędziłem wieczór na oglądaniu i zamartwianiu się co z dzieje się z moją księżniczką.

Ludmiła


    Nie to nie może się dziać. Chyba się zakochałam. Ale to nie możliwe.
    Federico jest taki czuły, ciepły, cudowny i co najważniejsze wszystkich uwielbia.
    Nie to co ja. Ludmi kocha Ludmi. Only Ludmi. Bo kogo innego? Przyjaźnię się z Natalią, bo przecież każdy władca potrzebuje giermka-czy jak to się tam nazywa. A ja zostanę nową królową muzyki. Każdy będzie mnie podziwiał. Oczywiście jeśli jeszcze tego nie robi. Ale kiedy się zakocham, nie będę miała na nic czasu. Z Leonem byłam z wygody. Przecież tak dobrze razem wyglądamy. Lecz z Włochem, to by już było bardziej skomplikowane. Na pewno spędzała bym z nim każdą chwilę. On przyjaciel wszystkich próbowałby mnie zmienić. A ja tego nie chcę. Owszem czuję wyrzuty sumienia z powodu Violetty- nawet jeśli Diego to zrobił bez mojej zgody, ale jednak-ale to nie powód żeby od razu zostać ze wszystkimi BFF. Więc, niestety ta miłość, nie ma przyszłości.
    Usiadłam przy fortepianie i zaczęłam grać.

Quiero mirarte                                           Chcę patrzeć na ciebie
Quiero sonarte                                           Chcę śnić o tobie
Vivir contigo cada instante                          Przeżyć z tobą każdą chwilę
Quiero abrazarte                                        Chcę cię przytulić
Quiero besarte                                           Chcę cię pocałować
Quiero tenerte junto a mi                            Chcę cię mieć blisko mnie.
Pues amor es lo que siento.                         Przecież miłość jest tym co czuję.
Eres todo para mi.                                      Jesteś wszystkim dla mnie.

Quiero mirarte                                           Chcę patrzeć na ciebie

Quiero sonarte                                           Chcę śnić o tobie
Vivir contigo cada instante                          Przeżyć z tobą każdą chwilę
Quiero abrazarte                                        Chcę cię przytulić
Quiero besarte                                           Chcę cię pocałować
Quiero tenerte junto a mi                            Chcę cię mieć blisko mnie.
Tu eres lo que necesito.                              Jesteś tym czego potrzebuję.
Pues lo que siento es                                  Przecież to co czuję to

Amor                                                         Miłość



  O matko... Co ja robię. Nie mogę, nie chcę. Muszę o tym zapomnieć. Już wiem pójdę do tego głupka Diego. Ciekawa jestem tylko co on tam z nią robi. Mam nadzieję, że nic złego. Bo jeśli tak to ja również mogę mieć kłopoty.







_________________________________
Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale wiecie szkoła :/
Teraz idą święta, więc również nie będzie czasu. No wiecie muszę wsiąść się za poprawienie niektórych ocen xD
Ale w tygodniu po świętach napiszę coś na zapas i później tylko wrzucić ;)
Ale w zamian macie tu jednego z moich mężów ♥ (i męża wielu, wielu oj na prawdę wielu innych dziewczyn xD)